Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
POCHWAŁA UPORU
POCHWAŁA UPORU

POCHWAŁA UPORU

ZĄBKI, 19.10.2019 

Porażką 1:2 zakończył się kolejny mecz naszej drużyny rozegrany na Dozbud Arenie w Ząbkach. Rywalem ząbkowian był wicelider rozgrywek naszej grupy Drukarz Warszawa, który po wcześniejszej porażce Hutnika w Wołominie w starciu z tamtejszym Huraganem, miał szansę awansować na szczyt ligowej tabeli. Bramkę dającą Ząbkovii prowadzenie strzelił dziesięć minut przed przerwą Damian Świerblewski, natomiast po zmianie stron trafienia dla gości zapisali na swoje koncie Krzysztof Langowski oraz Bartłomiej Świnarski. Dziewiętnaście punktów zdobytych w jedenastu dotychczas rozegranych meczach plasuje naszą drużynę na szóstym miejscu w tabeli, ze stratą już ośmiu punktów do naszego wczorajszego rywala. Na drugie miejscu w tabeli spadł stołeczny Hutnik, po wspomnianej porażce 1:4 której doznał w Wołominie, a na trzecim i czwartym pozostały drużyny Huraganu oraz MKS-u Przasnysz, który przed własną publicznością pokonał 3:0 Koronę Ostrołęka. Obie ekipy notują dorobek dwudziestu trzech punktów i stratę czterech „oczek” do Drukarza.

To był dziwny mecz. Chwilami odnosiłem wrażenie, że zawodnikom obu drużyn w pierwszej połowie spotkania większą frajdę sprawiała gra na małym wycinku boiska, w tłoku, na pograniczu gry faul, niż możliwość kreowania sytuacji bramkowych. Nasza drużyna była wyraźnie lepsza, ale skrzętnie omijała prawe skrzydło, na którym grał dobrze dysponowany w dniu wczorajszym Damian Świerblewski, a goście swoje akcje ofensywne przeprowadzali niemal wyłącznie środkiem boiska, gdzie jak wiadomo zawodników broniących zazwyczaj jest najwięcej. Sytuacja zmieniła się w 34 minucie meczu, gdy Świerblewski szukając dla siebie możliwości gry zbiegł na lewą stronę boiska, wyłuskał piłkę spod nóg jednego z obrońców i po krótkim sprincie skutecznie uderzył na bramkę gości z około dwudziestu pięciu metrów, a piłka wpadła do siatki tuż przy słupku zupełnie zaskoczonego Krzysztofa Mazura. Tuż przed gwizdkiem na przerwę ten sam zawodnik, po fantastycznym rajdzie Eryka Agnyziaka przeprowadzonym oczywiście lewą stroną boiska i podaniu na piąty metr przed bramkę, stanął przed szansą na podwyższenie wyniku, ale zamiast do siatki trafił w… nogi obrońcy, a z dobitką niestety nieco się spóźnił.

Po zmianie stron sytuacja diametralnie się zmieniła. Gospodarze zaczęli pilnować wyniku, a goście urozmaicili sposób atakowania bramki strzeżonej przez Mateusza Matrackiego. Na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać. W 62 minucie meczu do dalekiego podania na wolne pole dobiegł Krzysztof Langowski, który zaledwie kilka minut wcześniej pojawił się na boisku i po krótkim zwodzie zdecydował na strzał z narożnika pola karnego. Trzeba oddać strzał efektowny i bardzo skuteczny, bo Matracki miał raczej niewielkie szanse na jego obronę. W odróżnieniu od sytuacji z końcówki spotkania, gdy goście po strzale Bartłomieja Świnarskiego z rzutu wolnego przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Niestety nasz bramkarz w tej sytuacji był raczej ofiarą wcześniejszych błędów i zaniechań innych zawodników naszej drużyny, stąd ja także odmówię obie szczegółowego opisu tej sytuacji. Zainteresowani zapewne doskonale wiedzą co poszło nie tak i jak podobnych, nie oszukujmy się, ewidentnych błędów uniknąć w przyszłości. 

Osiem zwycięstw i trzy remisy, to wyniki z obecnego sezonu drużyny Drukarza. Z czystej ciekawości sprawdziłem ich rezultaty, od czasu gdy trenerem drużyny został Tomasz Sokołowski. Trudno w to uwierzyć, ale od czasu objęcia tego stanowiska przez byłego reprezentanta Polski i zawodnika warszawskiej Legii, „Drukarze” wygrali w sumie szesnaście spotkań i zanotowali cztery remisy, nie doznając żadnej porażki. Biorą pod uwagę fakt, że zmiana następowała pod koniec kwietnia tego roku, po wywalczeniu zaledwie dwóch punktów w sześciu pierwszych kolejkach rundy wiosennej, a nowy trener miał za zadanie uratować warszawianom poważnie zagrożony czwartoligowy byt, wyniki robią doprawdy niesamowite wrażenie. Kiedyś zapisałem w swoich notatkach, że „…Nic samo się nie zmienia. Nie wystarczy pomyśleć, że „ja czegoś chcę”. Nie wystarczy zrozumieć jak powinno być. Trzeba własnoręcznie, uparcie, codziennie, wytrwale namawiać swoją podświadomość do takiej zmiany jaką chciałbyś osiągnąć. Tylko wtedy zmieni się twój sposób myślenia, a wraz z nim zmieni się całe twoje życie…”. Niestety nie odnotowałem kto jest autorem tych słów. Zdaję sobie doskonale sprawę, że powyższy cytat dotyczy prób dotarcia do swojej podświadomości i zmiany własnego ego, ale śmiem twierdzić, że zaszczepienie własnych pomysłów i wizji grupie kilkunastu dorosłych facetów i przekonanie ich, że zmiana wyjdzie im na dobre powinna budzić jeszcze większy szacunek. Patrząc w jaki sposób trener Drukarza się zachowuje i jak reaguje na boiskowe wydarzenia trudno doprawdy mieć jakiekolwiek wątpliwości, że to właśnie on stoi za obecnymi wynikami drużyny z Parku Skaryszewskiego, a jej sukcesy są pochwałą dla jego uporu, zaangażowania i pasji.

Już w najbliższą sobotę o godzinie 13.00 naszej drużynie przyjdzie rywalizować na Dozbud Arenie w Ząbkach z najlepiej spisującym się z tegorocznych beniaminków – Makowianką Maków Mazowiecki, która z dorobkiem piętnastu punktów zajmuje aktualnie dziewiąte miejsce w tabeli. Nasi najbliżsi rywale w ostatniej kolejce, grając przed własną publicznością zremisowali 2:2 ze Świtem Staroźreby.

Krzysztof Krajewski

Ząbkovia Ząbki – Drukarz Warszawa 1:2 (1:0)

Ząbki, 19 pażdziernik 2019 r. 

Widzów: 
ok. 250
Bramki: 
Świerblewski 34’ – Langowski 62’, Świnarski 90’+4

Skład Ząbkovia Ząbki: Matracki – K. Szeliga Szulakowski, Dadacz, Augustyniak, Ostrowski (62’ Lewandowski) – Osoliński (73’ Kowalczyk), Budek – Świerblewski, Agnyziak, Wiśniewski (70’ Randak) – Cichowski (89’ P. Szeliga)
Skład Drukarz Warszawa: Mazur – Kądziela, Mierzwa, Paliński, Przyborek – Ayodeji, Rowicki (87’ Świerczek) – Świnarski, Dębek (42’ Chmielewski), Knajdrowski (58’ Langowski) – Boreczek (78’ Pękała)
Żółte kartki: Agnyziak, Randak, Świerblewski, Dadacz (Ząbkovia) – Ayodeji (Drukarz)
Sędzia: Marcin Falencki (WS Warszawa)