Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
DAWAJ POLSKA!
DAWAJ POLSKA!

DAWAJ POLSKA!

ŁOMIANKI, 07.09.2019 

Niestety porażką 0:2 zakończył się kolejny wyjazdowy mecz naszej drużyny. w którym jej rywalem była drużyna KS Łomianki. Bramki dla gospodarzy strzelili Kacper Jadacki i Nico Wouters. Siedem punktów wywalczonych w pięciu dotychczasowych kolejkach plasuje naszą drużynę na dziewiątym miejsce w tabeli. Liderem, dzięki wyjazdowemu zwycięstwu 3:0 z Koroną Ostrołęka pozostał Hutnik Warszawa, który zgromadził trzynaście punktów i o dwa wyprzedza Huragan Wołomin, który nie bez problemów zdołał ostatecznie pokonać przed własną publicznością Wkrę Żuromin 5:3. Na trzecie miejsce z dorobkiem dziesięciu punktów awansowała Mazovia Mińsk Mazowiecki, dzięki wyjazdowemu zwycięstwu 2:0 z MKS Przasnysz.

Bywają momenty, gdy patriotyzm lokalny nieuchronnie przegrywa w naszej świadomości rywalizację z szeroko rozumianą dumą narodową. Akurat w moim przypadku duma z bycia częścią biało-czerwonej wspólnoty „dopada” mnie na tyle rzadko, że niemal wszystkie te chwile doskonale pamiętam. Zapewne nie będzie dla Was wielkim zaskoczeniem, gdy powiem, że nie ma wśród pamiętnych dla mnie „momentów dziejowych” zdarzeń dotyczących polityki, gospodarki czy też ekonomii, ale za to nie brakuje wydarzeń sportowych. Zapytacie być może, o co ci gościu chodzi? Do czego zmierzasz?. Już mówię. Otóż tydzień temu, przed wyjazdem na mecz do Ożarowa Mazowieckiego obejrzałem w TV pierwszy po ponad pięćdziesięciu latach mecz naszej reprezentacji koszykarzy na Mistrzostwach Świata. Nie twierdzę, że jestem jakimś wielkim miłośnikiem tej dyscypliny sportu, ot kilka zarwanych nocy na oglądanie finałów NBA i dosłownie parę okazjonalnie obejrzanych spotkań Biało-Czerwonych na ostatnich Eurobasketach i w trakcie eliminacji. Stwierdziłem jednak, że pokonując w drodze na tą imprezę byłych medalistów olimpijskich oraz Mistrzostw Świata i Europy – Chorwatów, zasługują na szacunek i odrobinę uwagi, choćby mojej. Pokonanie Wenezueli uznałem, w tamtym konkretnym momencie, za spory sukces, ale też rodzaj „niewidzialnego sufitu” dla tej drużyny. Odniesione dwa dni później w dramatycznych okolicznościach zwycięstwo w meczu z gospodarzami turnieju – Chińczykami, sprawiło jednak, że z dnia na dzień stałem się zdeklarowanym fanem koszykówki, naszej drużyny narodowej oraz ich trenera Mike’a Taylora, który w ciągu kilku lat pracy z naszą kadrą potrafił stworzyć drużynę, która w każdym kolejnym spotkaniu udowadnia, że dla niej Sky is the limit. Piątkowe spotkanie, które po wcześniejszym zwycięstwie z Wybrzeżem Kości Słoniowej w zasadzie decydowało o awansie naszej drużyny do najlepszej ósemki tej imprezy oglądałem niemal na stojąco, a duma z bycia Polakiem po prostu mnie rozpierała. Ostatnio tak się czułem gdy siatkarze we Włoszech zdobywali mistrzostwo świata, powtarzając sukces odniesiony cztery lata wcześniej na polskich parkietach, a wcześniej po rzucie Artura Śiódmiaka w ostatnich sekundach meczu naszych piłkarzy ręcznych walczących z Norwegami o strefę medalową światowego czempionatu w Chorwacji. Po latach doskonale pamiętam choćby kolory szczęśliwej koszuli Wojciecha Drzyzgi oraz ile sekund liczy sobie „jedna Wenta”, a na dodatek, że to bardzo dużo czasu. Pamiętam także charakterystyczny dres „Trenera Tysiąclecia” Kazimierza Górskiego, czy też składniki diety, gwarantujące sukcesy Adamowi Małyszowi. Nie mam wątpliwości, że dokładnie tak samo będzie z naszymi koszykarzami.

Powiem szczerze, iż miałem cichą nadzieję, że ten mój podniosły nastrój będzie podtrzymany przez nasze Orły w wieczornym wyjazdowym meczu ze Słowenią, choć nie ukrywam, że wielkim optymistą przed tą konfrontacją nie byłem. Remis brałem „w ciemno”, przy założeniu wszakże, że Stadion Narodowy pozostanie nadal magiczny i w poniedziałek pokonamy na nim Austriaków. Jak wiadomo remis ze Słowenią okazał się nieosiągalny, nie mam jednak wątpliwości, że Warszawa okaże się dla nas zdecydowanie bardziej szczęśliwa do Lublany. Zupełnie inaczej, można nawet powiedzieć, że z dość dużym spokojem podchodziłem natomiast do starcia ząbkowkiej drużyny z Łomiankami. Mając w pamięci wiosenne starcie tych drużyn, zakończone wysokim zwycięstwem naszej drużyny 5:1 oraz biorąc pod uwagę aktualną formę i sposób grania naszej drużyny zaprezentowany w meczu z Ożarowianką uznałem, że będzie to kolejny „spacerek”. Jak widzicie po wyniku – niestety nie był. Gracze Łomianek potrafili bardzo skutecznie wytracić „z rąk” Ząbkovii niemal wszystkie argumenty. Posiadanie piłki (nie mam statystyk, ale sądzę że zdecydowanie ponad 60% czasu gry przy piłce byli nasi zawodnicy) w żaden sposób nie przekładało się w tym konkretnym meczu na kreowane sytuacje podbramkowe, dośrodkowania z bocznych stref boiska w pole karne rywali skutecznie wybijali obrońcy, a w ostateczności na posterunku zawsze był bramkarz gospodarzy Pavlo Myronov. Można powiedzieć, że zabrakło naszej drużynie w tym meczu planu B, zupełnie jak naszym Orłom w Lublanie. Prawdę mówiąc, kiedy patrzę na oba te mecze z pewnej już perspektywy, doszukuję się w nich sporo analogii. Pierwszą z nich jest fakt, że podobnie jak kadrowicze, bramkę otwierającą wynik straciliśmy po stałym fragmencie gry, z tym że w Łomiankach był to rzut wolny, zakończony skutecznym strzałem pod poprzeczkę Kacpra Jadackiego, drugiego zaś po szybkim kontrataku, który w tym meczu został przeprowadzony w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry i zakończył się skutecznym strzałem Nico Woutersa. Dodatkowo zarówno na ławce rezerwowych w Słowenii, jak i na trybunach kameralnego stadionu w Łomiankach był obecny Radosław Gilewicz. Kolejna analogia, która mi się nasuwa dotyczy sytuacji w tabeli, która wbrew pozorom wcale nie jest zła. Biało-czerwoni nadal prowadzą w swojej grupie eliminacyjnej i absolutnie wszystko zależy wyłącznie od nich, podobnie jak w przypadku ząbkowskiej drużyny. Wprawdzie po pięciu kolejkach zajmujemy w tabeli dziewiąte miejsce i mamy sześć punktów straty do lidera, ale do końca rozgrywek pozostało dwadzieścia pięć kolejek, w których można zdobyć siedemdziesiąt pięć punktów. Jeszcze Polska nie zginęła. Gramy dalej!

Po lekturze tego tekstu, zapewne dojdziecie (nie bez satysfakcji, jak sądzę), że w końcu dożyliście dnia gdy autorowi powoli zaczęło mi się mylić „wszystko z wszystkim” i… na dodatek będziecie mieli sporo racji. Od piątkowego wczesnego popołudnia jestem tak „pozytywnie zakręcony”, że myślę się niemal wyłącznie o tym, jak nasi koszykarze poradzą sobie w niedzielnym starciu z Argentyńczykami oraz we wtorkowej walce (dosłownie) o awans do półfinału w rywalizacji z Serbią, bądź Hiszpanią. Wszystkie te ekipy są mocne i utytułowane, ale podopieczni Taylora udowodnili już w czasie tej imprezy, że niemożliwe dla nich nie istnieje. Dawaj Polska!

Już w najbliższą sobotę nasza drużyna zmierzy się w meczu wyjazdowym z tegorocznym beniaminkiem IV-ligowych zmagań – Podlasiem Sokołów Podlaski, który z dorobkiem trzech punktów zajmują aktualnie trzynaste miejsce w tabeli. Wczoraj nasi najbliżsi rywale zremisowali 2:2 w wyjazdowym meczu z kolejnym z beniaminków – Świtem Staroźreby.

Krzysztof Krajewski

KS Łomianki – Ząbkovia Ząbki 2:0 (1:0)

Łomianki, 7 wrzesień 2019 r. 

Widzów: 
ok. 150
Bramki: 
Jadacki 9’, Wouters 95’

Skład KS Łomianki:
Myronov – Żyznowski (77’ Kopacz), Saavadra, Jadacki, Przysowa - Truszczyński,Zamora – Przygoda (83’ Knauber), Czady (26’ Majczyna), Kielak (93’ Siemiatkowski) – Laszczuk (48’ Wouters)
Skład Ząbkovia Ząbki:
Banasiak – Szulakowski, Dadacz, Augustyniak, Ostrowski – Lewandowski (56’ Kowalczyk ), K. Szeliga – Świerblewski, Agnyziak (84’ Wiśniewski), Cichowski (46’ P. Szeliga) – Kozik (64’ K. Grabowicz)
Żółte kartki:
Truszczyński (Łomianki)
Sędzia:
Piotr Ways (WS Warszawa)