KROPLA DRĄŻY SKAŁĘ
Autor: Dariusz Dudkiewicz, data publikacji: 09.05.2021 10:21
ZĄBKI, 08.05.2021
Zaledwie trzy dni po zwycięstwie w zaległym spotkaniu z Józefovią Józefów nasza drużyna, zgodnie z terminarzem, musiała rozegrać kolejny mecz ligowy. Tym razem ich przeciwnikiem były rezerwy drugoligowego Znicza Pruszków, które na Dozbud Arenie w Ząbkach zostały pokonane 3:0. Bramki dające Ząbkovii pewną wygraną strzelili Mateusz Kowalczyk, Tomasz Sieński oraz Eryk Agnyziak. Komplet punktów wywalczony w tej rywalizacji oraz zwycięstwa drugiej w tabeli Victorii Sulejówek (2:0 z Drukarzem Warszawa) oraz trzeciego MKS-u Piaseczno (2:0 w wyjazdowym starciu z KS Raszyn) sprawiły, że góra tabeli nadal pozostała bez zmian. Ząbkowianie z dorobkiem pięćdziesięciu ośmiu punktów pozostają niekwestionowanym liderem rozgrywek, wyprzedzając o osiem punktów Victorię, i o kolejne sześć drużynę z Piaseczna. Do końca sezonu zasadniczego pozostało jeszcze pięć kolejek, zatem końcowe odliczanie trwa.
Zgodnie z teorią prezentowaną z pełnym przekonaniem przez przedstawicieli pokolenia, do którego należą moje dzieci, na każdą sytuację i zdarzenie, która nas w życiu spotyka, został już dużo wcześniej wymyślony jakiś mem. Osobom którym bliżej do mojego „rocznika”, wychowanym w czasach, można powiedzieć mocno zamierzchłych, bo w co trudno uwierzyć przedinternetowych, łatwiej jednak w pamięci przywołać słowa niż obrazki, przez co niemal do każdej sytuacji potrafimy „podpiąć” jakiś cytat. Dokładnie tak też było w moim przypadku, gdy widziałem poczynania obu drużyn w pierwszej połowie sobotniego spotkania. Gdy obserwowałem kolejne próby dośrodkowań w pole karne, wyłapywane bez jakichkolwiek problemów przez strzegącego bramki gości Grzegorza Świercza, czy też widowiskowo bronione przez niego groźnie wyglądające z wysokości trybun strzały Bartosza Wiśniewskiego, Mateusza Kowalczyka czy też Kewina Przygodę przypomniałem sobie, ot tak, zupełnie znienacka, „wkuwaną” na lekcjach łaciny w czasach licealnych sentencję Owidiusza „Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cedando”, co można przetłumaczyć na język polski mniej więcej, jako „Kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym spadaniem”. Nie wiem skąd brało się moje głębokie przekonanie, że wcześniej czy później bramkarz pruszkowian musi w końcu popełnić jakiś błąd, skutkujący w efekcie stratą gola przez przyjezdnych. Ostatecznie okazało się, że wcale nie musiał go popełniać, a decydujący okazał się zmasowany atak ząbkowskich zawodników na piłkę dośrodkowywaną z rzutu rożnego przez Wiśniewskiego. Sytuacja miała miejsce w 22 minucie spotkania, a z grona dość agresywnie próbujących skierować piłkę do bramki Znicza Piotra Augustyniaka, Przygody i Kowalczyka, największym szczęściarzem okazał się ostatni z nich, strzelając w ten sposób swoją dziewiątą bramkę w tym sezonie ligowym, z czego już szóstą w rundzie wiosennej.
Po zmianie stron sytuacja boiskowa nie uległa większej zmianie. Nadal stroną dominującą była nasza drużyna, ale momentami szwankowała jej skuteczność. Spośród kilku naprawdę dogodnych sytuacji, które zostały przez nich wypracowane, na kolejne gole zostały zamienione tylko dwie. W pierwszym przypadku próbującego interweniować bramkarza gości uprzedził Tomasz Sieński i z najbliższej odległości „na wślizgu” umieścił piłkę w siatce gości, co warte podkreślenia, po kolejnym dokładnym dośrodkowaniu w pole karne Wiśniewskiego. Ostateczny wynik meczu ustalił w 89 minucie Eryk Agnyziak, który przed polem karnym pruszkowian opanował piłkę, po dalekim prostopadłym podaniu z rzutu wolego Bazylego Kokota i natychmiastowym płaskim strzałem zupełnie zaskoczył Świercza.
W najbliższą sobotę w ramach dwudziestej drugiej rundy spotkań Ząbkovia zmierzy się na wyjeździe z sąsiadem zza miedzy – AP Marcovią Marki. Patrząc na dorobek punktowy mereckiej drużyny (29 punktów), nie robi on wprawdzie wielkiego wrażenia, ale jeżeli weźmiemy po uwagę fakt, iż niemal połowa z nich została wywalczona w sześciu ostatnich spotkaniach, to już nieco zmienia optykę patrzenia. Zawodnicy z Marek w meczach rundy wiosennej zdołali wywalczyć już trzynaście punktów, wygrywając w „domowych” potyczkach z Mazurem Karczew (4:2) i Spartą Jazgarzew (6:3) oraz w wyjazdowym starciu z Ożarowianką Ożarów Mazowiecki, którą pokonali 3:0. Później przyszedł wyjazdowy, bezbramkowy remis z Unią Warszawa, porażka 0:2 w zaległym meczu 16 kolejki z Escolą Varsovia i zwycięstwo w wyjazdowym meczu z Józefovią, którą pokonali w ostatnią sobotę 2:1. Niewątpliwie dodatkowym „smaczkiem” tego spotkania będzie chęć udowodnienia, zarówno sobie, jak i swoim kibicom, którzy od przyszłego weekendu będą mogli w ograniczonej liczbie (25 procent pojemności obiektu) pojawić się na trybunach, że jesienna porażka 0:11 poniesiona na stadionie w Ząbkach, była dziełem przypadku i nie odzwierciedla rzeczywistej różnicy sportowej dzielącej oba te zespoły.
Krzysztof Krajewski
Ząbkovia Ząbki – Znicz II Pruszków 3:0 (1:0)
Ząbki, 5 maj 2021 r.
|
Widzów:
|
Mecz bez udziału publiczności
|
|
Bramki:
|
Kowalczyk 22’, Sieński 53’, Agnyziak 89’
|
| Skład Ząbkovia Ząbki: | Matracki – Szulakowski (42’ Randak), Kokot, Augustyniak, Mianowicz – Zych (87’ Grabowicz), Budek (46’ Osoliński), Smolarczyk, Przygoda (46’ Sieński) – Kowalczyk (67’ Agnyziak), Wiśniewski (88’ Szeliga) |
| Skład Znicz II Pruszków: | Świercz – Różycki (77; Długołęcki), Jeliński, Sobieraj, Witasik – Włostowki, Eggink (69’ Boguski), Proczek, Landsberg, Kubicki (73’ Rudzki) - Olpiński |
| Żółte kartki: | Budek, Agnyziak (Ząbkovia) – Jeliński, Różycki (Znicz II) |
| Sędzia: | Piotr Pałaszewski (WS Ciechanów–Ostrołęka) |