NIE TAK MIAŁO BYĆ!
Autor: Krzysztof Krajewski, data publikacji: 21.05.2017 13:00
ZĄBKI, 20.05.2017 Mecz rozegrany w ramach 33 kolejki IV ligi grupy północnej pomiędzy drużynami Dolcanu Ząbki i Błękitnych Raciąż zakończył się remisem 1:1.
Gola dla naszej drużyny strzelił Marcin Stańczyk, skutecznie egzekwując rzut karny, natomiast dla gości Tomasz Grudzień, wykorzystując błąd Jacka Kozaczyńskiego. Ząbkowianie kończyli mecz w dziewiątkę, po czerwonych kartkach, którymi w doliczonym czasie gry drugiej połowy ukarani zostali Stańczyk i Dariusz Dadacz.
Początek spotkania był w wykonaniu ząbkowian piorunujący. Pierwsze kilkadziesiąt minut meczu to niemal bezustanne ataki Dolcanu, które wywoływały popłoch w szeregach obronnych gości. Szalejący na skrzydłach Andrij Rohozin i Patryk Kozierkiewicz raz po raz stwarzali zagrożenie pod bramką Błażeja Kokosińskiego. Efektem przewagi była akcja przeprowadzona przez naszą drużynę w 7 minucie meczu. Piotr Nowacki crossowym podaniem „wypuścił w bój” wbiegającego lewym skrzydłem Kozierkiewicza, który był faulowany w obrębie pola karnego. Sędzia bez wahania wskazał na „wapno”, a pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Marcin Stańczyk. Dosłownie dwie minuty później mogło i powinno być 2:0. Tym razem podającym był Stańczyk, a oko w oko z golkiperem Błękitnych stanął Rohozin. Niestety przegrał ten pojedynek, ale rzut rożny który był efektem skutecznej interwencji bramkarza gości przyniósł kolejną okazję na podwyższenie wyniku. Piłkę wrzucaną spod chorągiewki, w polu bramkowym próbowało atakować kilku naszych zawodników, ale bramkarz gości okazał się sprytniejszy i wypiąstkował piłkę… na głowę Kozierkiewicza, którego dobitkę głową z linii bramkowej wybił w pole jeden z obrońców. Gdy „kurz bitewny opadł” okazało się, że w „piątce” gości pozostał leżący Adrian Żukiewicz, staranowany przez bramkarza Błękitnych. Niestety mimo interwencji służb medycznych nie był w stanie kontynuować gry i musiał opuścić boisko. Kilka minut później Stańczyk stanął przed okazją na strzelenie swoje drugiego w tym meczu gola. Na linii pola karnego przechwycił piłkę, zwiódł „na zamach” dwóch obrońców i oddał płaski strzał, który niestety nie sprawił większych problemów Kokosińskiemu. Prawdopodobnie ostatnim akcentem zdecydowanej dominacji naszej drużyny z początkowych fragmentów meczu był rajd prawą stroną boiska Przemysława Szulakowskiego, który wszedł na boisko w miejsce kontuzjowanego kolegi i jego dośrodkowanie w pełnym biegu, do którego minimalnie się spóźnił Patryk Szeliga.
Co się stało później doprawdy trudno zrozumieć. Z minuty na minutę na boisku było coraz mniej piłki nożnej. Drużyna gości starała się spokojnie budować swoje akcje od tyłu i coraz częściej stwarzała realne zagrożenie pod bramką Jacka Kozaczyńskiego. Zdecydowanie najaktywniejszy wśród przyjednych był Tomasz Grudzień. Kreował okazje dla kolegów, strzelał, był po prostu wszędzie. Znalazł się chociażby w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu, kiedy dziesięć minut po przerwie Kozaczyński źle ocenił odległość do zagrywanej górą piłki i w efekcie się z nią minął. Czyhającemu na taki rozwój wypadków Grudniowi pozostało tylko dopełnić formalności i trafić głową do pustej bramki, co uczynił bez większych problemów.
Po tym golu na boisku działy się rzeczy dziwne. Zawodnicy Dolcanu z każdą chwilą grali coraz bardziej nerwowo, a im mniej wychodziło im zagrań typowo piłkarskich, tym więcej pretensji zgłaszali do wszystkich dookoła. Z czasem, gdy goście zaczęli wpisywać się w ten negatywny scenariusz, mecz przestał nadawać się do oglądania. Niemal wszyscy mieli pretensje do wszystkich – kolegów z drużyny, rywali, ale oczywiście zwyczajowo najwięcej „dostawało się” sędziom prowadzącym zawody. Momentem kulminacyjnym tego „odmiennego stanu świadomości” była druga minuta doliczonego czasu gry, gdy po raczej niegroźnym faulu w środku pola na zawodniku z Raciąża wokół sędziego głównego zgromadziły się niemal w komplecie obie drużyny. Efektem „ożywionej dyskusji” były dwie żółte kartki, którymi zostali ukarani Stańczyk oraz Dariusz Dadacz, co w efekcie oznaczało usunięcie obydwu z boiska. Dla kapitana naszej drużyny jest to o tyle niekorzystna sytuacja, że była to jego dwunaste i trzynaste napomnienie w tym sezonie, co zgodnie z regulaminem rozgrywek skutkuje odsunięciem od dwóch najbliższych spotkań ligowych.
A miało być zupełnie inaczej! Komplet punktów w meczach z Deltą Słupno i rezerwami Pogoni Siedlce, efektowna gra i dziewięć strzelonych goli sprawiło, że poziom optymizmu wśród ząbkowskich kibiców poszedł zdecydowanie do góry. Dodatkowym czynnikiem motywującym zdawały się być bardzo korzystne z naszej perspektywy wyniki w spotkaniach bezpośrednich rywali naszej drużyny w walce o utrzymanie. Niestety remis w meczu z Błękitnymi należy w tej sytuacji rozpatrywać bardziej w kategoriach straty dwóch punktów, aniżeli zyskania jednego.
Krzysztof Krajewski
Dolcan Ząbki – Błękitni Raciąż 1:1 (1:0)
Ząbki, 20 maja 2017 r.
|
Widzów:
|
ok. 100
|
|
Bramki:
|
Stańczyk 7’ (k) – Grudzień 55’ |
| Skład Dolcan Ząbki: | Kozaczyński –Wybraniec, Żukiewicz (15’ Szulakowki), Krystosiak, Dadacz – Kozierkiewicz, Nowacki (69’ Starosz), Stańczyk, Augustyniak, Rohozin (73’ Krajewski ) – Szeliga (56’ R. Barzyc). |
| Skład Błękitni Raciąż: | Kokosiński – Skumórski, Bieńkowski, Żebrowski, Karwowski (30’ Wilczyński) – Kiełkiewicz (?’ Szelągiewicz, 89’ Piasecki), Kułaga, Grudzień, Mitura – Wszałkowski, Kamiński |
| Żółte kartki: | Augustyniak, Dadacz, Stańczyk (Dolcan) – Wszałkowski, Mitura, Wilczyński (Błękitni) |
| Czerwone kartki: | Dariusz Dadacz i Marcin Stańczyk (90’+3 obaj za drugie żółte kartki) |
| Sędzia: | Łukasz Matlęga (WS Płock) |