Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
Boiskowy rollercoaster
Boiskowy rollercoaster

Boiskowy rollercoaster

Spotkanie rozegrane w ramach 21 kolejki IV ligi grupy północnej pomiędzy Dolcanem i Pogonią Grodzisk Mazowiecki zakończyło się porażką gospodarzy 2:4. Gole dla drużyny z Ząbek strzelili Przemysław Szulakowski oraz Paweł Nowacki, natomiast dla grodziszczan hattricka „ustrzelił” Michał Strzałkowski, a „mecz zamknął” dwadzieścia minut przed jego zakończeniem Sebastian Małkowski.

Jesienią miałem okazję być bezpośrednim obserwatorem rywalizacji tych dwóch drużyn, która jak wiadomo zakończyła się raczej nie podlegającą dyskusji porażką Dolcanu 0:4. Może nie sama porażka, ale styl w jakim została ona poniesiona pokazały bardzo wyraźnie jak wiele brakuje „nowemu” Dolcanowi do IV-ligowej czołówki. Moje oczekiwania przed sobotnią potyczką dotyczyły właśnie tej kwestii. Czy na tle drużyny walczącej w tym sezonie o awans da się zaobserwować progres ząbkowskiej jedenastki? Czy w ciągu ostatniego półrocza został zrobiony „krok naprzód” w budowaniu drużyny? Niestety ten mecz nie dał jednoznacznej odpowiedzi na tak postawione pytania. Bardziej przypominał jazdę kolejką górską.

Początek spotkania zdawał się być kalką jesiennej potyczki, a w wykonaniu ząbkowian bardziej mozolną wspinaczką pod górę, niż prawdziwym graniem w piłkę. Wysoki pressing Pogoni nie pozwalał naszym zawodnikom na wyprowadzenie jakiejkolwiek akcji ofensywnej, a grający na skrzydłach w drużynie gości Damian Jaroń i Kamil Kamiński stanowili stałe zagrożenie dla naszej defensywy. Dwie bramki zdobyte w pierwszej połowie meczu przez przyjezdnych to w głównej mierze właśnie ich zasługa. Bramki bliźniaczo zresztą do siebie podobne. Obie strzelił Michał Strzałkowski po podaniach z prawej strony boiska. Jedyna różnica polegała na tym że w 17 min. doskonale podawał mu Kamiński, a w 31 min. idealną asystą „obsłużył” Jaroń. 

Strata drugiej bramki podziałała na nasz zespół zdecydowanie mobilizująco. Wagoniki kolejki osiągnęły zapewne punkt szczytowy i siłą inercji zaczęły powolutku toczyć się w dół. Akcja na „przełamanie” miała miejsce już dwie minuty po stracie drugiego gola. Po dośrodkowaniu Pawła Nowackiego w polu karnym Pogoni doszło do sporego zamieszania, które zostało zażegnane przez grodziskich obrońców dość rozpaczliwym wybiciem piłki w pole. Dwie minuty później dwójkowa akcja Przemysława Szulakowskiego i Bartosza Wybrańca lewą stroną boiska zakończyła się tuż przed bramką przyjezdnych... zbyt mocnym podaniem tego ostatniego i zaprzepaszczeniem naprawdę niezłej sytuacji. Kilka minut później współpraca tej dwójki zawodników zaowocowała już jednak pełnym sukcesem. Po krótko rozegranym rzucie rożnym piłkę w pole karne dośrodkowywał Wybraniec, a Szulakowski pewnym strzałem z kilku metrów zdobył kontaktowego gola.

Po zmianie stron sytuacja nie uległa zmianie. Dolcan nadal atakował bramkę rywali z determinacją dążąc do strzelenie bramki wyrównującej. W 48 minucie meczu po dośrodkowaniu z rzutu wolnego  Nowackiego, minimalnie nad poprzeczką główkował Marcin Stańczyk. Pięć minut później był już remis. Na strzał z około 30 metrów zdecydował się Nowacki, czym zupełnie zaskoczył bramkarza Pogoni Adama Marczuka. Kiedy wydawało się, że szaleńcza jazda w dół będzie trwała bez końca, a jej efektem może być nawet ostatecznie zwycięstwo nad jednym z kandydatów do awansu, wagoniki kolejki gwałtownie wytraciły szybkość i ponownie zaczęły mozolną wspinaczkę. Już dwie minuty później, po niefortunnej interwencji jednego z naszych obrońców hattricka, strzałem z najbliższej odległości skompletował Strzałkowski. Wynik meczu ustalił strzałem pod poprzeczkę Sebastian Małkowski, który wcześniej zupełnie nie niepokojony przez naszych defensorów pokonał kilkadziesiąt metrów i wbiegł w pole karne.

Wracając do pytań, które postawiłem wcześniej, sądzę, że niestety nie ma nie prostej odpowiedzi. Mecz podobnie jak w rundzie jesiennej został przegrany, ale... tym razem wyglądał jednak nieco inaczej. Były emocje, były gole i co prawda tylko do czasu, ale jednak, skuteczna pogoń za rywalem. Fakt że remontada po ząbkowsku tym razem nie zakończyła się sukcesem, może oznaczać że „nowy” Dolcan zrobił krok do przodu, ale nie na tyle duży by odrabiać czterobramkowe deficyty. Najważniejsze żeby wagoniki ząbkowskiej kolejki nawet na chwilę nie straciły kontaktu z szynami, bo huśtawkę nastrojów przyjdzie nam zapewne przeżywać w Ząbkach jeszcze niejeden raz.

Krzysztof Krajewski

Dolcan Ząbki – Pogoń Grodzisk Maz. 2:4 (1:2)

Ząbki, 11 marca 2017 r. 

Widzów: 
ok. 150
Bramki: 
Szulakowski 42', Nowacki 52′ – Strzałkowski 17', 31', 54', Małkowski 71'
Skład Dolcanu:
Kozaczyński – Latos (82' Dąbrowski), Dadacz, Augustyniak, Szulakowski – Kozierkiewicz (46' Starosz), Nowacki, Krystosiak, Wybraniec – Stańczyk (57' Rohozin), P.  Barzyc (46' Szeliga)
Skład Pogoni:
Marczuk – Krajewski, Czarnecki, Małkowski, Żółtowski – Kamiński (73' Kosiorek), Wilanowski, Enow, Kołaczek (86' Szewczyk) – Jaroń (82' Sierociński), Strzałkowski (86' Stasz)
Żółte kartki:
Latos,  Augustyniak (Dolcan)
Sędzia:
Mateusz Jenda (WS Warszawa)