PIKNIK NA BIELANACH
Autor: Krzysztof Krajewski, data publikacji: 04.09.2016 09:04
Doskonała pogoda i komfortowa temperatura nie były w sobotnie przedpołudnie dostatecznym magnesem, aby ściągnąć na trybuny stadionu Hutnika nadzwyczajne tłumy widzów. Zebrało ich się około dwustu i trzeba przyznać, że rozlokowali się na sektorach dość ciekawie.
Za jedną z bramek, na trybunie zwanej przez miejscowych „Patelnią” zebrała się kilkudziesięcioosobowa grupa ultras Hutnika. Dokładnie naprzeciwko nich, w sektorze gości porównywalna ilościowo grupa z ząbkowskiej „żelaznej trybuny”, a pośrodku jak na niemal każdym stadionie świata „strefa mieszana”. W tej właśnie strefie rozpoznałem bardzo wiele znajomych twarzy. Sądzę, że także w tych mieszanych sektorach kibice ząbkowskiej drużyny wcale nie musieli być w wyraźnej mniejszości. Po względem kibicowskim to spotkanie także był bardzo ciekawym doświadczeniem. Z jednej strony rozbrzmiewało: „Był, będzie, jest – bielański HKS”, z drugiej nieśmiertelny w tym sezonie „Nigdy nie zginie, Dolcan, nigdy nie zginie”, a pośrodku kręcenie nosem i celne uwagi, w rodzaju: „Jak on mógł tego nie strzelić!”, „Co on najlepszego wyprawia!”, czy też „Powinien strzelać po ziemi”.
A i jeszcze jeden szczegół. Prawie zapomniałem o dodatkowej atrakcji, związanej wprost z usytuowaniem obiektu Hutnika. Za moimi plecami non-stp trwała „regularna kanonada”. Tuż za ogrodzeniem stadionu znajduje się strzelnica sportowa, która jak sądzę (z odgłosów które z niej dobiegały) cieszy się w weekendy bardzo dużą popularnością.
Na tym zakończę opis tła i przejdę do samego meczu. Zarówno optyczną, jak i sytuacyjną przewagę niemal przez całą pierwszą połowę spotkania mieli gospodarze. Na dobrą sprawę już w 13 minucie powinni objąć prowadzenie (patrz - Jak on mógł tego nie strzelić!), gdy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego strzelając z piątego metra, zupełnie odpuszczony w kryciu Maciej Baranowski trafił w słupek. Równie groźnie, ale tym razem po wyraźnym błędzie naszego bramkarz Damiana Krzyżewskiego było w 36 minucie. Wyszedł do piłki dośrodkowanej z głębi pola i próbował łapać, ale zorientowawszy się, że jest na granicy pola karnego opuścił ją do ziemi i bardzo spokojnie zagrał... wprost pod nogi nadbiegającego Bartosza Kowalskiego (patrz - Co on najlepszego wyprawia!). Na szczęście strzał pomocnika gospodarzy został zablokowany przez jednego z naszych obrońców.
Swoje okazje, choć raczej nieliczne, mieli w tej części gry także zawodnicy Dolcanu. Przed najlepszą z nich stanął Paweł Nowacki, który w 42 minucie po podaniu Rafała Barzyca strzelił niestety minimalnie niecelnie.
Po zmianie stron gra się wyrównała, ale za to przeniosła bliżej linii środkowej boiska. Pierwszego celnego strzału na bramkę doczekaliśmy się dopiero po kwadransie gry. Oddał go bardzo aktywny w tym okresie gry Paweł Tarnowski, po dynamicznym zejściu ze skrzydła do środka boiska. Ten sam zawodnik jeszcze kilkakrotnie próbował dośrodkowań w pole karne „Hutników”, ale bez wymiernych efektów. Większość tych piłek dość łatwo wyłapywał Karol Pasturczyk, a z resztą radzili sobie rośli obrońcy gospodarzy.
Sytuacja boiskowa uległa dość radykalnej zmianie w 73 minucie meczu. Za faul w środkowej strefie boiska drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Bartosz Wybraniec. Gospodarze ruszyli do ataku i na efekty niestety nie trzeba było zbyt długo czekać. Już trzy minuty później bardzo groźnie z narożnika pola karnego uderzał Jakub Mierzejewski, ale Krzyżewski zdołał sparować piłkę na aut bramkowy. Chwilę później, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, strzelał stojący tuż prze bramką Erwin Nowik (patrz - Powinien strzelać po ziemi), ale trafił w rozpaczliwie interweniującego bramkarza Dolcanu.
Wymiana ciosów trwała już do końcowego gwizdka sędziego. Najlepsze okazje na strzelenie gola dla gospodarzy miał dwukrotnie Damian Pracki (głową strzelił nad poprzeczką, a po strzale nogą, piłkę z linii bramkowej wybił Adam Krajewski), natomiast przed szansą na otwarcie wyniku dla Dolcanu, po szybkich kontratakach stawali Kordian Latos po podaniu Barzyca oraz Łukasz Stanisławski, który nieco spóźnił się do dośrodkowania Patryka Szeligi.
Piękna pogoda, sielanka, przyjazna atmosfera, okazja do porozmawiania ze znajomymi na stadionie oddalonym raptem dziesięć minut jazdy samochodem od Ząbek. Mogło być lepiej? Owszem. Piknik byłby jeszcze bardziej udany, gdyby nasza drużyna wywiozła z Bielan trzy punkty.
Hutnik Warszawa - Dolcan Ząbki 0:0
Warszawa, 03.09.2016 Widzów: 200
Hutnik: Pasturczyk – Wielgosz, Nowik, Pracki, Baranowski – Witak, Jankowski, Wiśniewski (84' Turko), Kowalski (61' Mierzejewski) – Przyborowski (87' Cuch), Szala.
Trener: Łukasz Choderski
Dolcan: Krzyżewski – Wybraniec, Dadacz, Krystosiak, Szulakowski – Tarnowski (88' Stanisławski), Żukiewicz, Nowacki, Bochenek (65' Latos), Hebda (73' Krajewski) – Barzyc (86' Szeliga).
Trener: Maciej Demich
Żółte kartki: Wielgosz (Hutnik) oraz Wybraniec, Bochenek, Barzyc (Dolcan).
Czerwona kartka: Wybraniec 73' – za drugą żółtą
Sędziował: Krzysztof Zdziechowski (WS Radom).