MOŻE ON SIĘ JEDNAK MYLIŁ !
Autor: Krzysztof Krajewski, data publikacji: 01.09.2016 12:48
Legendarny menager Liverool'u, uznawany przez wielu za najlepszego szkoleniowca w historii tego klubu Bill Shankly powiedzia kiedyś „Jesteś tak dobry, jak dobrze zagrałeś w ostatnim meczu”. Jeżeli to zdanie jest prawdziwe, a patrząc na ilość cytujących tę frazę (najczęściej zresztą bez podawania źródła cytatu) „ludzi z branży” może się okazać, że jednak tak - to zawodnicy Dolcanu mają o czym myśleć.
W meczu z KS Łomianki zagrali co najwyżej przeciętnie, a byli na trybunach i tacy sympatycy ząbkowskiej drużyny którzy twierdzili, że po prostu słabo. Dolcan po bardzo bezbarwnym meczu przegrał na własnym boisku z Łomiankami 0:1 po golu, którego strzelił Karol Szeliga w 71 minucie meczu. Pytany przed meczem o to której drużynie będzie kibicował, jego ojciec Grzegorz, były zawodnik m.in. naszej drużyny, a obecnie trener grup młodzieżowych Dolcanu dyplomatycznie odpowiedział - „Obydwu drużynom, po równo.” Można go zrozumieć, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że młodszy z jego synów Patryk jest w szerokim składzie naszej drużyny.
Mecz zaczął się z naszej perspektywy bardzo obiecująco. Pierwszy strzał na bramkę gości oddał już w 2 minucie Kordian Latos. Strzał celny, ale lekki i bez problemu obroniony przez bramkarza gości Jakuba Stefaniaka. Kilkanaście późniejszych minut to granie w środku pola, z rzadka tylko przerywane wstrzeleniem piłki w pole karne. Jedna z takich „wrzutek” z rzutu wolnego zakończyła się niestety kontuzją i koniecznością zejścia z boiska Adriana Żakiewicza. Zastąpił go w 20 minucie meczu Paweł Nowacki.
Już do końca tej części gry było bardzo nerwowo. Na boisku więcej było dyskusji i wzajemnych pretensji, niż prawdziwej piłki nożnej. Z ciekawszych akcji można wspomnieć rajd Pawła Tarnowskiego, który w 37 minucie przedarł się lewą stroną boiska i w dość dogodnej sytuacji dośrodkował do... właściwie nie wiadomo kogo, oraz składną akcję przyjezdnych dwie minuty później, którą zakończył strzałem z linii pola karnego Mateusz Kowalski. Strzałem zablokowanym przez naszych obrońców. Gdybym chciał pokusić się o krótkie podsumowanie tej części gry, wyglądałoby ono niezbyt imponująco: wiele fauli, dwie kontuzje skutkujące koniecznością dokonania zmian w składach i dwie żółte kartki, którymi ukarani zostali zawodnicy Dolcanu.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Obie drużyny wyraźnie męczyły się próbując ataku pozycyjnego, z rzadka tylko dochodząc do sytuacji strzeleckich. Znalazł się w takiej choćby Rafał Barzyc w 59 minucie meczu, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Nowackiego, głową posłał piłkę nad poprzeczką bramki Łomianek. Doskonałą sytuację na strzelenie gola dla naszej drużyny miał także Grzegorz Krystosiak w 71 minucie, ale jej niestety nie wykorzystał. Po rzucie rożnym egzekwowanym ponownie przez Nowackiego znalazł się kompletnie nie kryty na piątym metrze przed bramkarzem gości, ale zupełnie zaskoczony strzelił na tyle lekko, że Stefaniak bez problemów złapał piłkę i szybko wznowił grę. Goście wyprowadzili błyskawiczny kontratak, po którym skuteczną dobitką obronionego przez Damiana Krzyżewskiego strzału Kowalskiego popisał się Szeliga i zrobiło się 1:0 dla gości.
Jak się okazało był to przełomowy moment tego meczu. Przyjezdni przejęli pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Schowani za „podwójną gardą” oczekiwali na okazje do wyprowadzenia kontrataków i kilkakrotnie udało im się tego dokonać. Przed swoimi szansami na podwyższenie wyniku stanęli kolejno Kowalski, który zbyt długo zwlekał ze strzałem i stracił piłkę na rzecz Dariusza Dadacza, Mateusz Sołtys, któremu po podaniu Szeligi zabrakło dosłownie centymetrów, żeby uprzedzić ryzykownie interweniującego Krzyżewskiego oraz Patryk Gac, którego strzał z linii pola karnego okazał się minimalnie niecelny.
Ząbkowianie niestety nie potrafili odpowiedzieć równie spektakularnie, a tym bardziej skutecznie na poczynania gości. Ich ataki zatrzymywały się na twardo grających obrońcach, a strzały z dystansu, których najwięcej oddawał Nowacki bronił, czasami z drobnymi problemami bramkarz drużyny przyjezdnej.
Wracając do zdania zacytowanego we wstępie tej relacji, zastanawiam się czy Bill Shankly miał rację. Może jednak się mylił i zdanie powinno brzmieć zupełnie inaczej. Nie pytajcie mnie jednak jak? Gdybym to wiedział, być może już dziś mógłbym zastąpić Jurgena Kloppa w jego misji odbudowy wielkości drużyny z Anfield Road.
Dolcan Ząbki – KS Łomianki 0:1 (0:0)
Ząbki, 31 sierpnia 2016 r. Widzów: 200
Bramki: Szeliga 71’
SKŁADY: Dolcan Ząbki: 12-Krzyżewski – 27-Szulakowski, 18-Dadacz, 4-Krystosiak, 17 Wybraniec – 9-Tarnowski (53’ 19- Pachelski), 13-Żukiewicz (20’ 5-Nowacki,). 2-Bochenek, 7-Latos (53’ 11-Pakuła,), 20-Stanisławski (53’ 24-Popielarz) 21-Barzyc.
Trener: Maciej Demich
Łomianki: Stefaniak – Kaczmarek, Brzozowski, Ziąbski, Kotula (45’ Kawka) – Sołtys, Zieliński, Kalan (70’ Strzemecki), Szeliga, Gac (90’+2 Makowski) – Kowalski (90’ Sieczko).
Trener: Michał Piros
Żólte kartki: Latos, Stanisławski, Szulakowski (Dolcan) – Brzozowski (Łomianki).
Sędziował: Krzysztof Kuciel (WS Warszawa).