Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
Bezbramkowo w Przasnyszu
Bezbramkowo w Przasnyszu

Bezbramkowo w Przasnyszu

Bezbramkowym remisem zakończył się ostatni etap wyjazdowego maratonu, który po przełożeniu meczu z warszawską Unią zanotowała nasza drużyna na początku sezonu. Bilans trzech spotkań, w których Dolcan zdołał wywalczyć cztery punkty sprawia, że z optymizmem można patrzeć w najbliższą przyszłość.

 

W drodze do Przasnysza nie sposób było ominąć Zalewu Zegrzyńskiego, który oblegany był przez amatorów wypoczynku nad wodą. Surfing, jachting, plażing, który miałem okazję widzieć sprawił, że nieco rozleniwiony przystąpiłem o obserwacji meczu dwóch MKS-ów. Faktem jest jednak, że długimi fragmentami piłkarze obydwu drużyn robili raczej niewiele, aby zarówno mnie, jak i resztę publiczności wytrącić z piknikowej apatii. Dość powiedzieć, że najciekawszym zdarzeniem pierwszego kwadransa meczu była kontuzja Sebastiana Kurzyńskiego, którego już w 12 minucie musiał zastąpić Mateusz Pepłowski.

Pierwszy groźny strzał w wykonaniu naszej drużyny miał miejsce po pól godzinie gry. Na dynamiczny rajd lewą stroną boiska zdecydował się Łukasz Stanisławski, który dośrodkował do Kordiana Latosa, ale jego strzał z linii pola karnego bramkarz gospodarzy z trudem, bo z trudem ale jednak sparował na rzut rożny. Dosłownie chwilę później z dystansu strzelił Marcin Stańczyk, ale efekt był bardzo podobny jak w poprzedniej akcji. Okres kilkuminutowej przewagi ząbkowian zwieńczony został nawet zdobyciem gola, ale jak się okazało Stańczyk w momencie strzału był na pozycji spalonej.

Po przerwie to gospodarze wyszli na boisko bardziej zmotywowani. Podejmowali próby szarż w pole karne Dolcanu oraz strzelali z dystansu. Najbliżej zdobycia gola dla Przasnysza był w 50 minucie meczu Michał Pragacz, którego strzał głową dosłownie o centymetry minął naszą bramkę. Bardzo aktywny był również wprowadzony z ławki rezerwowych Łukasz Kosiorek.

Po kilkunastu minutach obraz gry wrócił jednak do wcześniejszej normy. Obydwie drużyny miały swoje sytuacje, ale ostatecznie skończyło się podziałem punktów, który jak sądzę nie krzywdzi żadnej z drużyn. W naszej drużynie zdecydowanie najbardziej aktywny na boisku był Stańczyk, który kilkakrotnie groźnie strzelał na bramkę Michała Michalaka.

 

MKS Przasnysz – MKS Dolcan Ząbki  0:0

Przasnysz, 20.08.2016 Widzów: 150

MKS Przasnysz: Michał Michalak – Krzysztof Butryn, Robert Wróblewski, Sebastian Zakrzewski, Tomasz Pragacz – Jarosław Chełchowski (60' Łukasz Kosiorek), Kamil Rutkowski (75' Jakub Wróblewski), Maciej Smoliński, Sebastian Kurzyński (12' Mateusz Pepłowski) – Artur Gawęda
(58' Tomasz Urbański).         

Trener: Wiktor Pełkowski

MKS Dolcan: 12-Damian Krzyżewski  – 17-Bartosz Wybraniec ,  18-Dariusz Dadacz , 4-Grzegorz Krystosiak , 24-Przemysław Szulakowski -  7-Kordian Latos , 13-Adrian Żukiewicz (57' 21-Barzyc Rafał),  2-Bartłomiej Bochenek (70' Jakub Hebda),  20-Łukasz Stanisławski (79' Michał Kropiewnicki),  9-Paweł Tarnowski (87' 11-Filip Pakuła) - 10-Marcin Stańczyk.

Trener: Maciej Demich

Żólte kartki: Zakrzewski, R. Wróblewski (Przasnysz) - Krystosiak, Żukiewicz (Dolcan),

Sędziowali: Jacek Mulawka oraz P. Głowacki i M. Mulawka (WS Ciechanów).