Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
DOŚWIADCZENIA NIE MOŻNA KUPIĆ
DOŚWIADCZENIA NIE MOŻNA KUPIĆ

DOŚWIADCZENIA NIE MOŻNA KUPIĆ

W ramach 13 serii spotkań IV ligi grupy północnej piłkarze Dolcanu Ząbki na własnym boisku przegrali z rezerwami pierwszoligowej Pogoni Siedlce 2:3, jeszcze pięć minut przed końcem meczu prowadząc 2:1. Piorunująca końcówka i dwie asysty byłego gracza pierwszoligowego Dolcanu, Michała Bajdura zapewniła gościom szóstą wygraną w sezonie i przedłużyła do trzynastu serię spotkań bez remisu.

 

Pierwsza połowa spotkania raczej nie wskazywała na możliwość takiego rozstrzygnięcia. Od pierwszych minut ząbkowanie osiągnęli zdecydowaną przewagę w środku pola i śmiało zapuszczali się pod pole karne gości. Pierwszą okazję na strzelenie gola miał już w 4. minucie meczu, wracający po kontuzji do podstawowego składu Marcin Stańczyk, ale jego strzał głową po dośrodkowaniu Łukasza Stanisławskiego okazał się minimalnie niecelny. Dwie minuty później Dolcan objął jednak prowadzenie. Po dynamicznej akcji lewym skrzydłem Adam Krajewski wycofał piłkę na szesnasty metr do nabiegającego Grzegorza Krystosiaka, który pewnym strzałem po ziemi pokonał Jacka Kozaczyńskiego.

Późniejsze minuty, aż do dziewiętnastej spokojnie można pominąć milczeniem. Gra koncentrowała się w środku pola i żadna z drużyn nie potrafiła sobie stworzyć choćby namiastki sytuacji bramkowej. We wspomnianej już 19. minucie było bardzo podobna. Do dośrodkowania z głębi pola wystartowali w naszym polu karnym Krystosiak i napastnik gości Krystian Zbieć, który był nieco dalej od piłki. Chwilę później Zbieć leżał na murawie, a sędzia spotkania wskazywał na jedenasty metr. Sytuacja z wysokości trybun była trudna do oceny, ale mimo to sądzę, że była to decyzja co najmniej kontrowersyjna. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Dominik Barciak.

Pięć minut później powinno być 2:1 dla Dolcanu, ale po doskonałym podaniu Stanisławskiego, Stańczyk w dogodnej sytuacji posłał piłkę obok słupka. W następnej akcji „oko w oko” z Kozaczyńskim stanął Bartłomiej Bochenek, po dokładnym podaniu Patryka Szeligi z głębi pola, ale bramkarz gości tym razem okazał się sprytniejszy od naszego pomocnika. Mniej szczęścia, a i zapewne mniej szans na skuteczna interwencję miał były zawodnik Dolcanu w 38. minucie meczu. Jeden z kolejnych sprintów prawą stroną boiska Stanisławskiego zakończył się dokładnym podaniem do stającego na wprost bramki Szeligi, który dopełnił formalności i ponownie wyprowadził ząbkowian na prowadzenie. Bliźniacza akcja tych dwóch zawodników, przeprowadzona pięć minut później zakończyła się niestety tylko rzutem rożnym, po zablokowaniu strzału naszego napastnika przez jednego z obrońców gości.

Po przerwie gra wyglądała zupełnie inaczej. Wyższy pressing gości sprawiał sporo kłopotów naszej drużynie. Notowaliśmy sporo strat w środku pola, które wprost przekładały się na sytuacje bramkowe dla gości. Już w 51. minucie powinien być remis, gdy w sytuacji sam na sam z Damianem Krzyżewskim znalazł się Bajdur, ale strzelił wysoko nad poprzeczką. W 57. minucie w ostatniej chwili zablokowany został strzał Zbicia, który wbiegł w pole karne bez jakiejkolwiek asysty naszych zawodników. W 60. minucie minimalnie niecelny strzał oddał Paweł Łydkowski. W tym okresie gry drużyna Dolcanu z rzadka tylko przedostawał się na przedpole bramki Pogoni, a o jakiejkolwiek możliwości strzelenia kolejnego gola trudno było nawet myśleć.

Jeden ze szczególnie zaangażowanych w boiskowe wydarzenia i aktywnych kibiców, wywołujący wśród pozostałych widzów wesołość zarówno swoim specyficznym głosem jak i zachowaniem, niemal przez cały mecz „podpowiadał” zawodnikom oraz  trenerowi. Stojąc przy barierce ustalał taktykę, rozdzielał zadania na boisku i zachęcał pozostałych obserwatorów do dobrej zabawy. Mniej więcej kwadrans przed końcem meczu rozpaczliwie krzyczał(?) w kierunku boiska: „Cofnęliście się zbyt głęboko! Przesuńcie strefę wyżej!”

Niestety, jego apel nie został usłyszany, bądź podobnie jak wszystkie poprzednie zignorowany, a okazało się, że „Wujek Dobra Rada” miał sporo racji. Kilka minut później po rzucie rożnym egzekwowanym przez gości, piłkę w polu karnym opanował Bajdur i odegrał do lepiej ustawionego Łydkowskiego, którego strzał okazał się nie do obrony dla Krzyżewskiego. Dosłownie trzy minuty później próbujący strzelić zwycięską bramkę zawodnicy Dolcanu sami egzekwowali rzut rożny, a w jego efekcie stracili kolejnego gola. Piłkę wybitą z własnego przedpola przez obrońców ponownie przejął Bajdur, pokonał z nią przy nodze kilkadziesiąt metrów i niemal „na nos” dograł do ustawionego na piątym metrze Tomasza Skrzypczaka, który w tej sytuacji po prostu nie mógł się pomylić.

Goście już do końca spotkania próbowali utrzymywać piłkę z dala od swojego pola karnego, a nasi zawodnicy mieli okazję podpatrzeć, w jaki sposób należy bronić korzystnego wyniku. Doświadczenia niestety nie można kupić w żadnym sklepie, trzeba je po prostu zdobyć.

 

Dolcan Ząbki - Pogoń II Siedlce 2:3 (2:1)

Ząbki, 8.10.2016     Widzów: ok. 100

Bramki: Krystosiak 6’, Szeliga 38’ - Barciak 19’, Łydkowski 85; Skrzypek 87’

Dolcan: Krzyżewski - Wybraniec, Krystosiak, Żukiewicz, Dadacz – Krajewski (65’ Pakuła)., Bochenek, Nowacki (82’ Pachelski), Stanisławski – Stańczyk Szeliga (65’ Barzyc R.).

Pogoń II: Kozaczyński - Ceranka, Panufnik (46 Ciulak), Łydkowski, Wasiluk - M. Kacprzak (78 Skrzypek), S. Krawczyk (46 Zin), Barciak, Wojczuk, Bajdur - Zbieć (65 T. Kacprzak)

Żółte kartki: Stańczyk, Wybraniec, R. Barzyc, Dadacz - Bajdur, Wojczuk

Sędziował: Krzysztof Mandes (WS Warszawa)