Mateusz Długołęcki: "Dużo łatwiej gra nam się przed własną publicznością niż na wyjeździe"
Autor: Michał Fronk, data publikacji: 04.04.2015 23:16
Mateusz Długołęcki w rozmowie z naszym portalem opowiada o dwóch ostatnich meczach Dolcanu, a także swoich świątecznych planach. Zapraszamy do lektury.
Jędrzej Janus: Zremisowaliście z Wisłą Płock w derbach Mazowsza. Jak ocenisz to spotkanie?
Mateusz Długołęcki: Biorąc pod uwagę okoliczności meczu musimy być zadowoleni ze zdobycia jednego punktu. To Wisła po trzech kolejnych ligowych zwycięstwach była faworytem tego spotkania. Dopiero po straconej bramce zaczęliśmy grać w stylu do jakiego przyzwyczailiśmy kibiców w tym sezonie.
J.J: Jak na was działa atut własnego boiska? W ostatniej kolejce po raz pierwszy w bieżących rozgrywkach przegraliście na Dolcan Arenie.
M.D: Oczywiście dużo łatwiej gra nam się przed własna publicznością niż na wyjeździe. Przegraliśmy z Chojniczanką, bo wielu z nas zagrało poniżej swoich możliwości. Stracona bramka w czterdziestej sekundzie spotkania ustawiła cały mecz. W tym sezonie wiele razy odrabialiśmy straty bramkowe, ale niestety z Chojniczanką nam się to nie udało.
J.J: Czy można powiedzieć, że Dolcan gra już tak jak chce tego trener Dariusz Dźwigała?
M.D: Trener wpaja nam od początku abyśmy grali kombinacyjnie po ziemi. Na treningach bardzo mocno pracujemy nad ofensywnymi wariantami w rozegraniu. Na pewno jeszcze nie wygląda to idealnie, ale wydaje mi się, że z meczu na mecz gramy coraz lepiej.
J.J: Przed nami święta Wielkanocne. Jakie masz plany na najbliższe dni?
M.D: Jak co roku święta spędzam w swojej rodzinnej miejscowości, w gronie rodziny. Trzeba trochę odpocząć, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, aby od wtorku wrócić do treningów na pełnych obrotach. Korzystając z okazji chciałbym życzyć wszystkim kibicom Wesołych Świąt, smacznego jajka i mokrego Śmigusa Dyngusa.