Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
Lider ograny. Ekstraklasa wciąż realna!
Lider ograny. Ekstraklasa wciąż realna!

Lider ograny. Ekstraklasa wciąż realna!

Dolcan wygrał 2:1 (2:0) z PGE GKS-em Bełchatów i traci już tylko trzy punkty do miejsca dającego awans do T-Mobile Ekstraklasy.

 

Ząbkowianie potrzebowali zaledwie trzech dni, aby zapomnieć o wpadce z Energetykem. Lepszego sposobu na rehabilitację nasi piłkarze nie mogli sobie znaleźć jak ogranie lidera I ligi.

Spotkanie od pierwszego gwizdka Sebastiana Jarzębaka było otwarte. Już w 6. minucie na niesygnalizowany strzał zdecydował się Andreja Prokić. Bramkarz Dolcanu tylko obserwował futbolówkę, która odbiła się od poprzeczki. W odpowiedzi po drugiej stronie boiska zakotłowało się w polu karnym gości po dośrodkowaniu Mateusza Długołęckiego. Po kwadransie prowadzenie mogli objąć "Brunatni". Błąd popełnił Rafał Grzelak, ale kiks kolegi naprawił Maciej Humerski broniąć uderzenie Michała Renusza. Od tego momentu na boisku uwidoczniła się przewaga Dolcanu. Jako pierwszy sygnał do ataku dał Grzegorz Piesio. 26-latek dwukrotnie próbował zaskoczyć Arkadiusza Malarza. Jednak żadna z prób nie zakończyła się powodzeniem. W 30. minucie Grzegorz Baran sfaulował we własnej "szesnastce" Grzelak i ząbkowianie mieli rzut karny. Z jedenastu metrów nie pomylił się Dariusz Zjawiński. Nasi piłkarze chcieli pójść za ciosem. Niestety piłka po strzale Łukasza Sierpiny odbiła się od dwóch słupków, po czym wyszła w pole gry. Niewykorzystana sytuacja nie zatrzymała ząbkowian i po chwili Dolcan miał drugi rzut karny. Tym razem faulowany był Piesio, a przewinił Malarz. Po raz drugi bezbłędnym egzekutorem okazał się Zjawiński, dla którego było to trafienie numer 21. w tym sezonie. Jeszcze przed przerwą na listę strzelców mógł wpisać się Bartosz Wiśniewski, ale kapitan Dolcanu trafił w poprzeczkę. Goście mogli w przerwie cieszyć się, że przegrywają różnicą twóch goli.

Po zmianie stron na boisku pojawili się bracia Mateusz i Michał Mak. Obserwowani przez większość klubów Ekstraklasy piłkarze rozruszali grę bełchatowian. Już w 47. minucie Humerski musiał się zwijać jak w ukropie, aby nie stracić gola. Ząbkowianie niepotrzebnie dali zepchnąć się do defensywy, co chcieli wykorzystać podopieczni Kamila Kieresia. Jednak GKS nie potrafił się przebić przez blok defensywny naszego zespołu bardzo dobrze kierowany przez Piotra Klepczarka. Natomiast Dolcan czekał na swoją szansę w kontrataku, którą przypieczętowałby zwycięstwo. Niestety zamiast trzeciej bramki dla drużyny prowadzonej przez Roberta Podolińskiego, gola zdobyli przyjezdni. Zamieszanie w polu karnym Dolcanu wykorzystał Patryk Rachwał. Trafienie to oznacza, że jeżeli oba kluby zdobędą tyle samo punktów na koniec sezonu to wyżej w tabeli będzie Bełchatów. Chcąc zmienić to ząbkowianie dążyli do odbudowania dwubramkowej przewagi. Dużo ożywienia wniósł Kamil Mazek. To właśnie wypożyczony z Legii młodzieżowiec mógł dać Dolcanowi gola kto wie może nawet na wagę awansu, ale w ostatniej chwili gości uratował Adrian Basta.

Na trzy kolejki przed końcem rozgrywek Dolcan zajmuje trzecią lokatę. Do lidera Górnika Łęczna traci sześć, a drugiego PGE GKS-u Bełchatów trzy oczka. W niedzielę ząbkowianie zagrają na wyjeździe z Kolejarzem Stróże.

Dolcan Ząbki - PGE GKS Bełchatów 2:1 (2:0)

1:0 - Dariusz Zjawiński (30. karny)

2:0 - Dariusz Zjawiński (38. karny)

2:1 - Patryk Rachwał (70.)

Dolcan Ząbki: Maciej Humerski - Mateusz Długołęcki, Piotr Klepczarek, Rafał Grzelak - Łukasz Sierpina (73. Kamil Mazek), Szymon Matuszek, Adrian Łuszkiewicz, Grzegorz Piesio, Bartosz Wiśniewski (62. Bartosz Osoliński), Damian Jakubik (87. Paweł Tarnowski) - Dariusz Zjawiński.

PGE GKS Bełchatów: Arkadiusz Malarz - Adrian Basta, Paweł Baranowski, Maciej Wilusz, Marcin Flis - Michał Renusz, Szymon Sawala (46. Mateusz Mak), Grzegorz Baran, Patryk Rachwał (76. Damian Szymański), Andreja Prokić (46. Michał Mak) - Hristijan Kirovski.

Żółte kartki: Bartosz Wiśniewski, Łukasz Sierpina - Szymon Sawala, Grzegorz Baran, Michał Mak, Michał Renusz, Marcin Flis.

Sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom).

Widzów: 650.