Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
Rafał Leszczyński: "Takie rzeczy się zdarzają"
Rafał Leszczyński: "Takie rzeczy się zdarzają"

Rafał Leszczyński: "Takie rzeczy się zdarzają"

Rafałowi Leszczyńskiemu udało się zadebiutować w Reprezentacji Polski w meczu z Norwegią. O swoim debiucie oraz zgrupowaniu w Emiratach Arabskich, w rozmowie z nami golkiper Dolcanu. Zapraszamy do lektury.

 

Jędrzej Janus: Udało się Tobie zagrać w meczu z Norwegią, jak skomentujesz to spotkanie?

Rafał Leszczyński: W mojej ocenie spotkanie było przyjemne dla oka. Graliśmy bardzo ciekawy futbol. Mnie bardzo cieszy, że w moim debiucie udało nam się wygrać, no i co najważniejsze zachowałem czyste konto.

J.J: Jakie to uczucie zagrać w drużynie narodowej?

R.L: Wspaniałe! Bardzo się cieszę, że trener dał mi szansę się pokazania. To dla mnie wielkie wyróżnienie.

J.J: Pierwsza połowa w Twoim wykonaniu poprawna, w drugiej części pojawiły się błędy. Z czego one wynikały?

R.L: Na pewno nie wynikały ze stresu. Jestem zawodowym piłkarzem także radzę sobie z presją. Te błędy wynikały bardziej ze słabszej koncentracji przy próbie wybicia piłki. Jeśli chodzi o sytuację z wyjściem w pole karne była, to sytuacja ciężka do oceny z boiska. Takie rzeczy się zdarzają.

J.J: Jak ocenisz swój debiut?

R.L: W mojej ocenie był poprawny. Czułem się pewnie na boisku.

J.J: Jak ocenisz zgrupowanie?

R.L: Oczywiście pełen profesjonalizm. Ciesze się, że mogłem w tym uczestniczyć. Wiele się nauczyłem. Pogoda wspaniała, warunki również świetne. Nic nas nie rozpraszało, mogliśmy w stu procentach oddać się w grze w piłkę.

J.J: Podczas zgrupowania odwiedził Was, Twój były klubowy kolega - Artur Jędrzejczyk. Zamieniłeś z nim parę zdań?

R.L: Odwiedził nas Artur korzystając z wolnego czasu podczas jego klubowego zgrupowania. Przyszedł do nas do hotelu. Porozmawiałem z nim chwile, ale to nie było nic konkretnego, ponieważ akurat miałem swój trening.

J.J: Oprócz treningów czekały na Was jakieś atrakcje w Emiratach Arabskich?

R.L: Nie mieliśmy za dużo wolnego czasu. Jedynie po meczu z Norwegią odwiedziliśmy miasteczko Ferrari gdzie mogliśmy przejechać się najszybszym rollercoasterem świata, który rozpędza się do 250. km/h. Bardzo ciekawa przygoda (śmiech).