Bartosz Wiśniewski: "Nigdy nie lubiłem składać deklaracji"
Autor: Dariusz Dudkiewicz, data publikacji: 10.01.2013 12:16
Bartosz Wiśniewski w naszym zespole będzie występował z nr 21. Po podpisaniu kontraktu zgodził się udzielić wywiadu naszemu portalowi.
DD. Historia piłkarska zatoczyła swoje wielkie koło. Właśnie wróciłeś do centralnej Polski po długim okresie przebywania w Nowym Sączu.
B.W. No cóż, taki długi okres. Nie do końca się z tym mogę zgodzić, ale na pewno te 1,5 roku spędzone w Sandecji będę długo wspominał, chociażby ze względu na piękne górskie krajobrazy. A poważnie mówiąc, grałem w sympatycznym klubie z fajnymi zawodnikami. Myślę, że się czegoś nauczyłem i niestety ta przygoda się skończyła. Dlatego właśnie wróciłem na Mazowsze, co mnie bardzo cieszy, ponieważ z tego okresu gry na Mazowszu, a szczególnie w Zniczu Pruszków mam bardzo miłe wspomnienia i mam nadzieję, że będę miał równie miłe wspomnienia z czasów gry w DOLCANIE Ząbki.
DD. Twoją pozycją na boisku, jaką ostatnio zajmowałeś była gra w defensywie, ale w naszej świadomości byłeś napastnikiem bardzo cenionym w czasie pobytu w Zniczu. Później przeszedłeś do Wisły Płock i nagle trenerzy zrobili z Ciebie obrońcę. Na jakiej pozycji Ty się widzisz ?
BW. Taka jest historia piłkarskiego życia- zarówno w Wiśle jak i w Sandecji trenerzy widzieli we mnie potencjał na dobrego bocznego obrońcę, lub pomocnika i jestem święcie przekonany, że zatrzymało to mój piłkarski rozwój w grze ofensywnej, bo w tym czuję się najlepiej. Zawsze chciałem być napastnikiem, ale cóż, dla mnie najważniejsze było to, że grałem i zbierałem cenne doświadczenie w defensywie. Hołduję zasadzie, że to co nas nie zniszczy, to nas wzmocni i wiem, że w tamtym okresie nie rozwijałem się jako napastnik, ale czegoś się nauczyłem i sądzę, że będzie to procentowało w przyszłości. Najlepiej czuję się jako napastnik, ale oczywiście ten cofnięty. Może nigdy nie porażałem skutecznością, ale zawsze wydawało mi się, że grając na tej pozycji mogę dać coś więcej drużynie i mam nadzieję, że tak będzie i w moim nowym klubie.
DD. Parę lat temu występując w Zniczu na zapleczu ekstraklasy miałeś wielką przyjemność gry w jednym zespole z napastnikiem, który w tamtym okresie był na równym poziomie z Tobą. Teraz on gra w Reprezentacji Polski oraz w zespole Borussia Dortmund i jest przymierzany do wielu markowych klubów. Powiedz mi, co się takiego wydarzyło, że twoja przygoda z piłką nożną poszła tak różną drogą?
BW. Nie jest to temat dla mnie wrażliwy, natomiast mówiąc pół żartem, pół serio, każdy wywiad jaki się ze mną przeprowadza zaczyna się od pytania na temat Roberta .
DD. Ale ja, jako jedyny zapytałem najpierw o Sandecję i Twój pobyt w tym klubie.
BW. Tak, to prawda, a mówiąc szczerze to były piękne i niezapomniane chwile, kiedy zapisaliśmy się w historii Znicza Pruszków i miałem wielką przyjemność występować z Robertem w jednej linii i tak jak Pan powiedział byliśmy równi w tamtym okresie . Natomiast to, co było moim największym błędem, to fakt, że zmieniłem klub pierwszoligowy na inny występujący w tej samej klasie rozgrywkowej i nie zrobiłem tego, co Robert, bo nie poczekałem i nie poszedłem do klubu ekstraklasy. Takie oferty w tym okresie też się pojawiały . Błędem było przejście do Wisły Płock, a mój piłkarski rozwój został zahamowany. W ekstraklasie byłbym się w stanie więcej nauczyć. Wiadomo przecież, że ekstraklasa to był wyższy poziom. Byłem młodym piłkarzem i nie był to dobry moment na podniesienie moich umiejętności. Podjąłem więc taką, a nie inną decyzję, bo jednocześnie zrealizowałem swoje marzenie z dzieciństwa. Byłem wychowankiem Płockiej Wisły i zawsze chciałem dostąpić zaszczytu gry w pierwszym zespole. W tym czuję się spełniony, ponieważ spełniło się moje marzenie. Teraz można powiedzieć, że mogło być lepiej, ale niczego nie żałuję. To była wyłącznie moja decyzja.
DD. Podpisując kontrakt profesjonalny w klubie DOLCAN Ząbki widziałeś nową siedzibę oraz piękny stadion przy ul. Słowackiego. Co sądzisz o tak wspaniałej sportowej infrastrukturze?
BW. Stadion robi wielkie wrażenie. Przypominam sobie z łezką w oku czasy w Pruszkowie, gdzie też grałem i byłem świadkiem wielkich zmian w infrastrukturze. Podobnie jest tutaj w Ząbkach. Pamiętam, że gdy przyjeżdżałem jako zawodnik drużyn gości grać z drużyną DOLCANU, to stadion się budował i zmiany jakie zastałem zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Wypada pogratulować tak wspaniałego obiektu. Miasto Ząbki nie ma się czego wstydzić . Zespół DOLCANU ma bardzo dobre warunki do pracy i może przyjmować u siebie najbardziej wymagających przeciwników .
DD. Czyli nawiązując do Twoich wspomnień ze Znicza z okresu, gdy graliście naprawdę wspaniale, na nowym obiekcie, można stwierdzić , że był dla Was zastrzykiem adrenaliny i strzelaliście dużo bramek jednocześnie wygrywając z najlepszymi? Czy tego samego możemy się spodziewać tu w Ząbkach na nowym stadionie? Czy tchniesz ducha w zespół?
BW. Zespół jest bardzo mocny i miejsce w tabeli, które zajmujemy na pewno nie odzwierciedla możliwości tej drużyny. Stać nas na dużo więcej. Czy jeden człowiek może tchnąć ducha, jak Pan powiedział? Myślę, że nie, bo tak naprawdę to chodzi o długofalową współpracę, która powinna dać efekty w postaci osiągania sukcesów. Wiem, że zespół wkrótce pokaże, że jest zdolny do walki o jak najwyższe cele .
DD. Czego kibice naszego klubu mogą oczekiwać po Bartoszu Wiśniewskim ?
Tego samego, czego ja od siebie oczekuję. Po prostu dobrej rzetelnej gry w piłkę. Nigdy nie lubiłem składać deklaracji, ile bramek strzelę, bo strzelcem wyborowym to ja nigdy nie byłem. Mogę natomiast zapewnić, że zawsze, gdy grałem, to starałem się dać zespołowi i kibicom to, co mam najlepsze, czyli na przysłowiowego „maxa” i tego mogą się po mnie wszyscy spodziewać .