Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
Czy Dolcan w Elblągu przypieczętuje utrzymanie?
Czy Dolcan w Elblągu przypieczętuje utrzymanie?

Czy Dolcan w Elblągu przypieczętuje utrzymanie?

Dolcan jest już o krok od utrzymania. Ząbkowianom do zachowania pierwszoligowego bytu brakuje punkty. Podopieczni Roberta Podolińskiego będą mogli spełnić ten warunek już w niedzielę w Elblągu przeciwko miejscowej Olimpii.

Po poprzednim sezonie było sporo głosów, że Dolcan nie zasłużył na utrzymanie bo sześć punktów mógł sobie dopisać dzięki walkowerom z GKP Gorzów Wielkopolski i Odrą Wodzisław. Jednak po tegorocznych rozgrywkach nikt nie zarzuci ząbkowianom, że nie powinni grać w I lidze.Podopieczni Roberta Podolińskiego wiosną wykonali kawał dobrej roboty i dzięki temu w niedzielę będą mogli cieszyć się z utrzymania. Dolcan wygrał na własnym stadionie z całą ligową czołówką. W Ząbkach poległy m.in. Piast Gliwice, Pogoń Szczecin, Zawisza Bydgoszcz, a ostatnio Termalica. Do tego nasi piłkarze potrafili przywieść komplet punktów ze Szczecina oraz dwukrotnie zremisować z Bogdanką.

Teraz ząbkowianom w tych dwóch ostatnich meczach pozostaje zdobyć jak największą liczbę punktów, aby jak najwyżej skończyć sezon. Tym bardziej, że obie drużyny są jak najbardziej do ogrania. W niedzielę Dolcan zmierzy się w Elblągu z tamtejszą Olimpią. Beniaminek I ligi już od czterech kolejek pewny jest degradacji. Mimo to piłkarze trenera Olega Raduszko nie odpuszczają żadnego meczu. Dla Olimpii najbliższy mecz będzie także ważny z tego powodu, że będą chcieli jak najlepiej pożegnać się z pierwszoligowymi rozgrywkami przed własnymi kibicami.

W zespole gospodarzy gracze Dolcanu powinni szczególną uwagę zwrócić na Tomasza Chałasa. Były zawodnik naszego klubu w tym sezonie już siedmiokrotnie wpisał się na listę strzelców i jest najskuteczniejszym piłkarzem Olimpii.

Przed spotkaniem w Elblągu trener Podoliński ma wszystkich graczy do swojej dyspozycji. Jedynie pod znakiem zapyta stoi występ Daniela Chylaszka.

Jesienią przed własną publicznością Dolcan zremisował z Olimpią 2:2. Ząbkowianie prowadzili wtedy po golu Grzegorza Piesio, ale później dwie bramki zdobyli goście. Dopiero pięć minut przed końcem meczu z karnego wyrównał Damian Świerblewski.