Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
Rafał Leszczyński: "Każdy bramkarz woli jak coś się dzieje pod jego bramką"
Rafał Leszczyński: "Każdy bramkarz woli jak coś się dzieje pod jego bramką"

Rafał Leszczyński: "Każdy bramkarz woli jak coś się dzieje pod jego bramką"

Rafał Leszczyński wrócił do bramki Dolcanu po pauzie spowodowanej nadmiarem żółtych kartek. Ząbkowianie nie stracili gola w meczu z Okocimskim KS Brzesko i zgarnęli bardzo ważne trzy punkty. Oto co po tym spotkaniu powiedział nam bramkarz Dolcanu.

Michał Fronk: Nie liczy się styl, najważniejsze jest zwycięstwo można śmiało powiedzieć po meczu z Okocimskim, bo w poprzednich spotkaniach było raczej na odwrót: graliście lepiej niż wskazywałyby na to wyniki.

Rafał Leszczyński: Dokładnie, styl może nie był oszałamiający, ale przed meczem w szatni powiedzieliśmy sobie, że najważniejsze są trzy punkty. Trzeba się cieszyć, bo udało nam się wygrać, ważny mecz określany mianem za „sześć punktów”, dzięki temu odskoczyliśmy od strefy spadkowej.

M.F: Chyba takie mecze jak ten w sobotę są dla bramkarza najtrudniejsze, kiedy jest mało pracy, ale cały czas musi być skoncentrowany, bo jeden błąd może zaważyć o losach spotkania tym bardzie, że Ty ostatnio nie grałeś z powodu kartek.

R.L: Zgadzam się nie był to najłatwiejszy mecz dla mnie. Myślę, że każdy bramkarz woli jak coś się dzieje pod jego bramką, bo wtedy łatwiej o koncentrację, a udane interwencje nakręcają do dalszej pracy podczas danego meczu.

M.F: Miałeś aż trzytygodniową przerwę. Jak po tym czasie oceniasz całą tą sytuację z Nowego Sącza i swoje zachowanie? Na pomeczowej konferencji trener Podoliński nie był zadowolony z twojego zachowania. Miałeś jakąś dłuższą rozmowę ze szkoleniowcem na ten temat?

R.L: Uważam, że poniosły mnie emocje. Z boiska byłem przekonany, że był spalony. Okazało się jednak inaczej. Jeszcze nikomu nic nie udało się wywalczyć z sędziami na boisku, więc było to bezsensowne. Dałem sędziemu pretekst, a on to wykorzystał. Postaram się wyciągnąć wnioski z tej sytuacji, żeby więcej już nic takiego się nie wydarzyło. Rozmowę z trenerem miałem. Nie obyło się też bez kary finansowej.

M.F: Mimo dobrego występu Maćka Humerskiego w starciu z GKS-em to Ty zagrałeś z Brzeskiem. Widać trener nie stracił zaufania do Ciebie.

R.L: Zgadza się Maciek zagrał dobry mecz z GKS-em Tychy, ale niestety po meczu miał problemy z szytym kolanem i nie trenował przez dwa tygodnie. Mi wypada się tylko cieszyć, że trener mi zaufał w meczu z Brzeskiem.

M.F: W sobotę dopiero po raz drugi w tym sezonie zakończyliście mecz na „zero z tyłu”. Twoim zdaniem czym to jest spowodowane, że w większości spotkań Dolcan traci przynajmniej jednego gola?

R.L: Ciężko to stwierdzić, czym to spowodowane. Moim zdaniem szwankuje u nas koncentracja w końcowych minutach meczu. Mam nadzieje, że uda nam się to poprawić w najbliższych trzech meczach i zagramy na „zero z tyłu”.

M.F: Przed Wami pojedynek w Gdyni z Arką, która dość nieoczekiwanie też musi bardziej oglądać się za siebie w tabeli niż myśleć o walce o awans. Spotkanie to odbędzie się jednak bez publiczności. Myślisz, że to może być dla Was jakiś handicap?

R.L: Według mnie może to nam delikatnie pomóc, bo w Gdyni mają fajną widownie, która żywiołowo dopinguje swój zespół. Dla mnie osobiście jak i dla większości chłopaków szkoda, że nie będzie kibiców na meczu, bo rzadko mamy okazje grac na takim stadionie przy takiej publiczności. Atmosfera tam jest zawsze gorąca i zawsze lepiej się gra, gdy jest jakiś doping z trybun.

M.F: Do końca rundy jesienne zostały do rozegrania trzy mecze. Macie jakiś cel na te spotkania ile punktów chcecie zdobyć, aby ta przerwa zimowa była spokojniejsza?

R.L: Na pewno chcemy zdobyć komplet punktów, ale jak wiadomo to sport, więc rożnie może być. My ze swojej strony możemy obiecać, że zrobimy wszystko, żeby zdobyć dziewięć punktów w tych ostatnich trzech meczach. Bardzo by nam się przydały, bo wszyscy jesteśmy sfrustrowani, że jesteśmy w tabeli tak nisko. Nasza drużyna zasługuje na lokatę w górnej połowie tabeli i do tego będziemy dążyć, aby na koniec sezonu tak się stało.