"Muszę się zastanowić co dalej" - trenerzy po meczu Dolcan - GKS
Autor: Dariusz Dudkiewicz, data publikacji: 21.10.2012 20:16
- Ciężko cokolwiek powiedzieć po takim meczu - podsumował niedzielne spotkanie z GKS-em Tychy trener Robert Podoliński. Oto co jeszcze powiedzieli obaj szkoleniowcy na pomeczowej konferencji prasowej.
Piotr Mandrysz (trener GKS-u Tychy): Tydzień temu liczyliśmy na trzy punkty. Nie udało się zdobyć stąd z takimi nadziejami przyjeżdżaliśmy do Ząbek. Bardzo się cieszę, że wygraliśmy spotkanie. Myślę, że z przebiegu gry byliśmy zespołem lepszym. Stworzyliśmy wiele dogodnych sytuacji. Na pewno w prowadzeniu naszej gry pomogła zdobyta bramka, która „ustawiła” przebieg spotkania. Mogliśmy skupić się na tym, co robimy nie najgorzej – czyli uważnej grze w defensywie i skutecznych kontratakach. I mogliśmy nie doprowadzić do nerwowej końcówki, bo okazji ku temu mieliśmy wiele. Ale nie ma co wybrzydzać. Ja się bardzo cieszę ze zdobytych trzech punktów.
Robert Podoliński (trener Dolcanu Ząbki): Ciężko coś mądrego powiedzieć po takim meczu. Kluczową sytuacją była nasza sytuacja sam na sam z pierwszej połowy meczu niewykorzystana przez Rafała Wiśniowskiego. Nie sądzę, że strzelając bramkę bylibyśmy w stanie ten mecz z Tychami przegrać bo, z całym szacunkiem, nie był to zespół, który w ataku pozycyjnym byłby w stanie nam zagrozić. My moglibyśmy wycofać i pograć również z kontrataku bo to potrafimy. Atak pozycyjny, jak widać, jeszcze nie jest naszą mocną stroną. Bardzo niewygodne plus stałe fragmenty, które GKS egzekwuje bardzo dobrze. To jeden z lepiej grających defensywnie zespołów w tej lidze. A wiąże się to chyba z tym, że broni dużą ilością piłkarzy. Szkoda, że ta sytuacja trafiła na naszego debiutanta dzisiejszego, 18-latka, ale znalazł się w tej sytuacji. Chwała mu za to. Jego debiut uważam za bardzo pozytywny. Cieszy mnie postawa zespołu po meczu z Sandecją gdzie zagraliśmy słaby mecz. Bardzo dużo graliśmy długą piłką i dzisiaj chcieliśmy się przy piłce utrzymać i tę grę kreować.
Wynik jest tradycyjny, jak ostatnio u nas. Na pewno to balansowanie na krawędzi mnie powoli męczy i myślę, że jakieś męskie decyzje muszą być podjęte. Ja się bardzo zastanowię co dalej w związku z tym i jakie będą moje dalsze losy. Przyznam szczerze jestem troszeczkę tą sytuacją zmęczony, i tym w jaki sposób przegrywamy. Myślę, że czas na decyzje przyjdzie we wtorek na kolejnym treningu. Ja swojemu zespołowi dziękuję przede wszystkim za walkę. Dostaliśmy brawa od kibiców i te brawa odzwierciedlają jak bardzo zależało nam o zwycięstwie. Nikt absolutnie nie chciał tego meczu przegrać. Taka jest piłka. Ta przypadkowa sytuacja decyduje o wyniku i sytuacji punktowej.