Bartosz Osoliński: "Nasza cierpliwość się opłaciła"
Autor: Michał Fronk, data publikacji: 08.10.2012 19:55
Bartosz Osoliński był jednym z bohaterów Dolcanu w meczu z Polonią. Pomocnik ząbkowian najpierw zdobył gola bezpośrednio z rzutu wolnego, a później wpadł w pole karne bytomian i pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali.
Jakby ktoś popatrzył na sam wynik to pomyślałby, że zwycięstwo przyszło Wam bardzo łatwo, ale tak nie było.
Szczególnie pierwsze dziesięć minut było słabe w naszym wykonaniu. Nie wiem czy nie wyszliśmy z szatni. Polonia bardzo groźnie nas atakowała. Nie wiem jakim cudem zawodnik gości nie trawił z trzech metrów do pustej bramki. Później to się na nich zemściło. Prowadziliśmy grę, ale nic z tego nie wynikało. Na szczęście nasza cierpliwość się opłaciła i trochę pomogło nam szczęście.
Przy stanie 2:1 dla Was Polonia miała swoją piłkę meczową. Gdyby wtedy padła bramka mecz mógłby się inaczej ułożyć.
Wróciliśmy wtedy z dalekiej podróży. Zakotłowało się w naszym polu karnym na piątym metrze, ale Rafał uratował nas swoimi dwiema, instynktownymi interwencjami.
Chyba gol na 3:1 przypieczętował zwycięstwo?
Tak. Dobrą akcję na prawej stronie przeprowadził Damian Świerblewski, który idealnie dograł do Maćka Tataja. Po tym trafieniu już się uspokoiliśmy. Zaczęliśmy kontrolować grę. Długo utrzymywaliśmy się przy piłce, a efektem tej naszej spokojnej gry była jeszcze czwarta bramka w końcówce.
Polonia nie wyglądała dzisiaj jak zespół, który w tym sezonie zdobył raptem trzy punkty i zamyka ligową tabelę?
Trzeba pochwalić Polonię, bo nie przyjechała tutaj tylko się bronić. Nie ustawiła się całym zespołem przed polem karnym i nie wybijała piłek byle gdzie, aby tylko wywieść stąd punkt. Grala w miarę otwarty futbol. Widać, że chłopaki mimo ciężkiej sytuacji nie maja nic do stracenia i chcą się pokazać.