Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
Porażka na wyjeździe z Bogdanką
Porażka na wyjeździe z Bogdanką

Porażka na wyjeździe z Bogdanką

Dolcan Ząbki przegrał na wyjeździe z Bogdanką  Łęczna 0:2 i niestety nie zdołał poprawić  swojej sytuacji w tabeli.

Bogdanka rozpoczęła od mocnego uderzenia.  W 2. minucie strzał głową Adriana Paluchowskiego kapitalnie obronił Rafał Misztal.  Z czasem tempo gry spadło, a obie drużyny  miały niesamowite kłopoty z precyzyjną  wymianą kilku podań. Taktyka, jaką obrał  Dolcan, czyli głęboka obrona i wyczekiwanie na  kontry nie przyniosła pozytywnego skutku.

Wśród naszych piłkarzy bardzo aktywny był Daniel Chylaszek, który dobrymi podaniami tworzył dla kolegów dobre okazje. Tyle, że oni zazwyczaj ich nie wykorzystywali. Natomiast łęczyński zespół nie potrafił sforsować defensywy przeciwnika ze względu na kiepską postawę napastników. Przyjęcie piłki tak, by nie przechwycili jej rywale było dla nich niewykonalne.

Tuż przed końcem I połowy znów przed szansą stanął Paluchowski, lecz ponownie nie błysnął skutecznością. Z lewej strony boiska zagrał do niego Paweł Kaczmarek i były gracz Legii z 7. metrów trafił wprost w Misztala. Trener Mirosław Jabłoński nie dał mu szansy na zrehabilitowanie się - jego miejsce po przerwie zajął Nildo.

W 53. minucie Dolcan mógł objąć prowadzenie po błędzie obrońcy Bogdanki, Pawła Magdonia, który niefortunnie podał do Damiana Świerblewskiego. Wypożyczony z Ruchu Chorzów zawodnik nie wygrał jednak pojedynku „jeden na jeden” z Jakubem Wierzchowskim. Zielono-czarnym udało się zdominować gości, często zamykali ich na własnej połowie.

O końcowym wyniku zadecydował fatalny błąd Misztala. W 69. minucie wypuścił on piłkę z rąk w walce z Nildo. Przechwycił ją Tomas Pesir i skierował do pustej bramki. Chwilę później mogło być 2:0, lecz Nildo w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił prosto w niego. Futbolówka dotarła jeszcze do Dejana Miloseskiego. Ten spokojnie ją przyjął i... powtórzył wyczyn kolegi.

W końcówce ekipie Dolcanu puściły nerwy. Sędzia upomniał kierownika drużyny i zagroził usunięciem go na trybuny. Naszych piłkarzy pogrążył Ricardinho, który płaskim uderzeniem w długi róg umieścił piłkę w siatce. W ostatnich minutach podopieczni Roberta Podolińskiego próbowali jeszcze zdobyć honorową bramkę, choćby ze względu na ok. 40-osobową grupę kibiców, którzy zafundowali swoim ulubieńcom wspaniały doping. Niestety wynik nie uległ zmianie i nie udało się podtrzymać dobrej passy (Dolcan nie przegrał dwóch ostatnich meczów na wyjeździe).

W kolejnym spotkaniu, do Ząbek przyjecie obecny lider rozgrywek, Podbeskidzie Bielsko-Biała, gdzie występuje były zawodnik Dolcanu, Sebastian Ziajka.

GKS Bogdanka Łęczna - Dolcan Ząbki 2:0 (0:0)
1:0 - Tomas Pesir (68.)
2:0 - Ricardinho (90.)

GKS Bogdanka Łęczna: Jakub Wierzchowski - Paweł Sasin, Paweł Magdoń, Dawid Sołdecki, Mariusz Zasada, Ricardinho (90+1. Mateusz Pielach), Tomasz Nowak, Radosław Bartoszewicz, Paweł Kaczmarek (71. Dejan Miloseski), Tomas Pesir, Adrian Paluchowski (46. Nildo).

Dolcan Ząbki: Rafał Misztal - Daniel Chylaszek (60. Patryk Koziara), Tomasz Ciesielski, Mariusz Unierzyński, Marcin Korkuć, Damian Świerblewski, Piotr Kosiorowski, Łukasz Wróbel, Grzegorz Piesio (69. Tomasz Chałas), Paweł Buśkiewicz, Michał Zapaśnik (66. Hubert Robaszek).

Żółte kartki: Tomas Pesir, Ricardinho - Daniel Chylaszek, Tomasz Ciesielski, Michał Zapaśnik, Marcin Korkuć.

Sędzia: Tomasz Wajda (Żywiec).

Widzów: 400 (gości 40).