NARODZINY GWIAZDY!?
Autor: Krzysztof Krajewski, data publikacji: 14.08.2017 11:25
ZĄBKI, 13.08.2017 Pierwszy mecz nowego sezonu IV ligi w którym rywalem Dolcanu był MKS Ciechanów, zakończył się zdecydowanym zwycięstwem naszej drużyny, która przy okazji została także liderem ligowej tabeli po inauguracyjnej serii spotkań.
Na ostateczny wynik 6:1 złożyły się po dwa trafienia Patryka Kozierkiewicza i Marcina Stańczyka, oraz po jednym Łukasza Zaniewskiego i Grzegorza Krystosiaka. Honorowego gola dla drużyny przyjezdnej strzelił Szymon Janakakos.
Pierwsza część niedzielnego spotkania, z perspektywy ząbkowskiego kibica niestety nie była nadzwyczaj radosna. Zawodnicy Dolcanu sprawiali wrażenie bardzo pewnych trzypunktowej zdobyczy i chwilami odnosiłem wrażenie, że próbują ten cel osiągnąć jak najmniejszym nakładem sił. Nie od dziś wiadomo, że wiara we własne umiejętności jest cenna i wielce chwalebna, niestety czasami bywa zawodna. Niejeden faworyt już się o tym boleśnie przekonał. Proste indywidualne błędy i straty piłki w środku pola sprawiły, że goście
w pierwszej części spotkania trzykrotnie mieli okazje na objęcie prowadzenia. W dwóch pierwszych przypadkach podającym ze środka pola był Patryk Tosik, a korzystnych sytuacji nie potrafił zamienić na choćby jednego gola Damian Matusiak. W trzecim przypadku strzałem z kilku metrów Jacka Kozaczyńskiego próbował pokonać Sebastian Tabaka, ale piłka po jego uderzeniu poszybowała nad poprzeczką. W tym okresie gry ząbkowianie tylko sporadycznie zagrażali bramce strzeżonej przez Rafała Olszewskiego. Dość powiedzieć, że najgroźniejszym strzałem naszej drużyny było uderzenie Łukasza Zaniewskiego, który
w 26 minucie meczu minimalnie niecelnie przymierzył z rzutu wolnego, ale piłkę ustawiał na trzydziestym metrze od bramki ciechanowian.
Po zmianie stron akcja nabrała takiego przyśpieszenia, że kibice zgromadzeni na trybunach ząbkowskiego stadionu szybko zapomnieli o wydarzeniach pierwszej połowy. Tuż po wznowieniu gry podanie spod linii bocznej boiska Patryka Kozierkiewicza zdołał przed polem karnym gości opanować Łukasz Zaniewski i niewiele myśląc zdecydował się na potężne uderzenie z ok. 25 metrów. Kompletnie zaskoczył bramkarza przyjezdnych
i wyprowadził zespół Dolcanu na prowadzenie. Niestety goście błyskawicznie wyrównali. Sebastian Tabaka przeprowadził rajd lewą stroną boiska, który zakończył dośrodkowaniem w nasze pole karne, a tam największą przytomnością wykazał się Szymon Janakakos, skutecznie trafiając do siatki. Pięć minut później Dolcan ponownie objął prowadzenie. Tym razem podającym był Zaniewski, a skutecznym strzałem z linii pola karnego popisał się Kozierkiewicz. Ten sam zawodnik kwadrans później ponownie wpisał się na listę strzelców, gdy po rzucie wolnym wykonywanym przez Marcina Stańczyka bramkarz gości sparował przed siebie piłkę, a skrzydłowy Dolcanu pośpieszył ze skuteczną dobitką.
W ostatnich fragmentach spotkania ząbkowianie osiągnęli bardzo wyraźną przewagę nad swoimi rywalami, którą potrafili przełożyć na kolejne zdobycze bramkowe. Duże zasługi przy zdobyciu kolejnego gola, miał ponownie Kozierkiewicz, który dynamicznie wbiegł z piłką w pole karne i… równie dynamicznie został powalony na ziemię przez jednego z obrońców gości. Sędzia bez wahania wskazał na „jedenastkę”, a skutecznym strzelcem okazał się Stańczyk, który zupełnie zmylił bramkarza gości. Ten sam zawodnik, na pięć minut przed końcem meczu po raz kolejny wpisał się na listę strzelców, wykorzystując składną akcję drużyny i zamieszanie w polu karnym gości. W międzyczasie Grzegorz Krystosiak, skuteczną główką sfinalizował dośrodkowanie Stańczyka z rzutu rożnego.
Tytuł tego tekstu nie nawiązuje, o dziwo do gry naszych piłkarzy, ale do poczynań bardzo młodego, na oko sześcioletniego chłopca, którego zaangażowanie zostało dostrzeżone
i bardzo szybko docenione. Przed przerwą na wszelkie możliwe sposoby próbował, bez większych efektów, zachęcić do głośnego dopingu sektory „piknikowe”, czyli bywalców ząbkowskiej trybuny krytej, wykrzykując niemal bezustannie nazwę naszego klubu. Zastanawiałem się nawet na jak długo wystarczy mu sił i zapału, a wtedy... W czasie przerwy został przez oficjalną delegację z trybuny stalowej „zaproszony” na sektor dopingowy, na którym w trakcie drugiej części meczu jego dziecinny głosik także był dość wyraźnie słyszalny. Chwilami odnosiłem nawet wrażenie, że to właśnie on motywuje jej stałych bywalców do bardziej aktywnego i głośniejszego dopingu. Kariera, można powiedzieć
w amerykańskim stylu, „od zera do bohatera” w czasie zaledwie dwóch godzin.
Krzysztof Krajewski
Dolcan Ząbki – MKS Ciechanów 6:1 (0:0)
Ząbki, 13 sierpnia 2017 r.
|
Widzów:
|
ok. 180
|
|
Bramki:
|
Zaniewski 47', Kozierkiewicz 52', 67’, Stańczyk 77’ (k), 85’, Krystosiak 81’ – Janakakos 48’ |
| Skład Dolcan Ząbki: | Kozaczyński – Dadacz, Krystosiak, Augustyniak, Ofmański (82’ Szulakowski) – Kozierkiewicz (83' P. Barzyc), Lewandowski (86' Wybraniec), Stańczyk, Jaroszewski (57’ Cichowski), Rohozin (75’ Więczek)) – Zaniewski (80’ Szeliga). |
| Skład MKS Ciechanów: | R. Olszewski – Kowalski (76’ R. Matusiak), Borowiec, Nowotka, K. Olszewski – Tabaka (61’ Żbikowski), Tosik, Martin (88’ Załęski), Janakakos (76’ Sokołowski), M. Matusiak – D. Matusiak. |
| Żółte kartki: | Lewandowski, Zaniewski (Dolcan) – D. Matusiak (Ciechanów). |
| Sędzia: | Tomasz Pakieła (WS Warszawa) |