Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
MECZ NA WODZIE
MECZ NA WODZIE

MECZ NA WODZIE

KARCZEW, 12.06.2021 

Komplet punktów wywalczony w meczu zamykającym sezon zasadniczy sprawił, że Ząbkovia zakończyła go zdobywając siedemdziesiąt trzy punkty na siedemdziesiąt osiem możliwych. Dodatkowo, nie sposób nie zwrócić uwagi, że ząbkowianie wygrali wszystkie (jedenaście) spotkania w rundzie wiosennej oraz byli niezwykle skuteczni na boiskach rywali, wygrywając komplet trzynastu meczów wyjazdowych. Śmiem twierdzić, że w historii naszego klubu jest to przypadek bez precedensu, choć oczywiście mogę się mylić. Moja pamięć nie sięga późnych lat dwudziestych poprzedniego wieku, a i źródła historyczne nie są w tym zakresie zbyt dokładne. Ważniejsze jest jednak zupełnie co innego. Już za tydzień pierwszy mecz barażowy w którym naszym przeciwnikiem będzie Pilica Białobrzegi. Tydzień później po wyjazdowym meczu z Mławianką Mława wszystko będzie jasne i jedna z trzech rywalizujących drużyn awansuje na szczebel centralny rozgrywek.


Przechodząc do wydarzeń boiskowych muszę na wstępie wspomnieć, że godzinę przed meczem nad obiektem w Karczewie rozpętała się prawdziwa nawałnica, a i później deszcz nie dawał za wygraną. Z różną intensywnością padał niemal przez cały czas trwania tego meczu. Hektolitry wody, które wsiąkły w murawę niestety nie pozostały bez wpływu na stan nawierzchni. Już w czasie rozgrzewki widać było wyraźnie, że miejscami piłka po prostu staje w miejscu. Nie ukrywam, że mnie ta sytuacja skojarzyła się wprost ze słynnym meczem na wodzie, w którym nasza reprezentacja rywalizowała z RFN w czasie Mistrzostw Świata w roku 1974. Wiadomo, poziom nie ten, ale skojarzenie o tyle uzasadnione, że raptem kilka dni temu rozpoczęło się inne piłkarskie święto, którym niewątpliwie jest Euro’2020, ze względu na zagrożenie epidemiologiczne przeniesione na rok bieżący, w którym Biało-Czerwoni także biorą udział. Mecz w Karczewie rozpoczął się od „mocnego uderzenia” gospodarzy. Już w pierwszej minucie meczu Mazur stanął przed szansą objęcia prowadzenia, ale żaden z podopiecznych trenera Mirosława Jabłońskiego nie zdołał „zamknąć” dośrodkowania Mateusza Kociszewskiego z prawej strony boiska. Chwilę później miała miejsce „bliźniacza” akcja miejscowych, w której ponownie mający bardzo dużo czasu i miejsca na prawym skrzydle Kociszewski dośrodkował, strzegący naszej Mateusz Matracki wprawdzie zdołał wypiąstkować piłkę, ale w obrębie pola karnego przejął ją Joachim Majchrzak i pewnym strzałem skierował do siatki. Powtarzane przez gospodarzy w ciągu pierwszych dwudziestu minut meczu akcje oskrzydlające mogły dać im jeszcze więcej profitów bramkowych, ale znajdujący się w dogodnych sytuacjach strzeleckich Jan Wojtasik oraz Marcin Raszka nie zdołali podwyższyć prowadzenia. Po początkowym szturmie gospodarzy gra z czasem się wyrównała. Nasza drużyna coraz częściej znajdowała sposób na przedostanie się pod bramkę gospodarzy i w dwudziestej piątej minucie meczu zdołała wyrównać. Trafienie wywołało na trybunach kameralnego stadionu w Karczewie sporo kontrowersji. Jedno jest pewne w pole karne dośrodkowywał z prawego skrzydła Bartosz Wiśniewski, a piłkę przed bramką strzeżoną przez Damiana Cybulko atakowało kilku naszych zawodników. Mało tego uderzenie został przez niego wyblokowane, ale na tyle niepewnie, że piłkę złapał gdzieś w okolicach linii bramkowej. Według moich notatek strzelcem gola był Tomasz Sieński, choć „kołyska” dla nowonarodzonego dziecka Bartosza Osolińskiego może równie dobrze wskazywać, że jednak to on ostatni dotknął piłki zanim ta, jak się okazało po konsultacji arbitra głównego z bocznym, została zatrzymana przez bramkarza gospodarzy już po przekroczeniu linii bramkowej. Na prowadzenie nasza drużyna wyszła osiem minut później po składnej i błyskawicznej akcji. Maksymilian Korczak przechwycił piłkę w środku pola i prostopadłym podaniem „uruchomił” Sieńskiego, który po kilkunastometrowym biegu podał do nabiegającego środkiem boiska Patryka Zycha. Strzał naszego skrzydłowego niemal dokładnie z linii pola karnego ponownie został „dotknięty” przez bramkarza gospodarzy, ale piłka ostatecznie tuż przy słupku wpadła do bramki.

Po zmianie stron każda z drużyn dołożył do swojego dorobku bramkowego po jednym trafieniu. Wyrównał strzałem tuż przy słupku z kilku metrów rezerwowy w tym meczu Mateusz Pielak, który wcześniej zastąpił na boisku strzelca pierwszej bramki dla gospodarzy. Wynik spotkania ustalił Zych, skutecznie egzekwując rzut karny, po faulu w polu karnym na powracającym po przerwie spowodowanej kontuzją Mateuszu Kowalczyku. 

W najbliższą sobotę na Dozbud Arenie w Ząbkach pierwszy mecz barażowy o awans do III ligi. W wyniku losowania przeprowadzonego w dniu 9 czerwca w siedzibie Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej rywalem naszej drużyny będzie w nim zwycięzca grupy południowej – Pilica Białobrzegi. Cztery dni później na stadionie w Białobrzegach dojdzie do starcia Pilicy z Mławianką, a „domknięcie” trójmeczu nastąpi w Mławie, gdzie w niedzielę 27 czerwca nastąpi finał czwartoligowych mazowieckich zmagań w rywalizacji Mławianki z Ząbkovią. Więcej zarówno o przeciwnikach naszej drużyny, jak i o regulaminie spotkań barażowych napiszę w zapowiedziach poszczególnych spotkań. 

Krzysztof Krajewski


Mazur Karczew – Ząbkovia Ząbki 2:3 (1:2)

Karczew, 12 czerwiec 2021 r.

Widzów: 
ok. 60
Bramki: 
Majchrzak 2’, Pielak 70’ – Sieński 25’, Zych 33’, 83’ (k)
Skład Mazur Karczew: Cybulko – Zembol (67’ Kozakiewicz), Piekut, Bąk (74’ Szczepaniak), M. Bakuła (80’ Trzepałko) – Staluszka, Majchrzak (46’ Pielak), Celiński – Wojtasik (64’ Torrado), Raszka (77’ B. Bakuła), Kociszewski
Skład Ząbkovia Ząbki: Matracki – Szulakowski, Augustyniak, Walczak, Przygoda (56’ Randak) – Osoliński (67’ Kokot), Agnyziak (62’ Kowalczyk) – Korczak, Wiśniewski (67’ Szeliga), Zych – Sieński (46’ Mianowicz)
Żółte kartki: Piekut, Staluszka (Mazur) – Augustyniak (Ząbkovia)
Sędzia: Daniel Miler (WS Siedlce)