Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
FUTBOL W CZASACH PANDEMII
FUTBOL W CZASACH PANDEMII

FUTBOL W CZASACH PANDEMII

OŻARÓW MAZOWIECKI, 17.10.2020 

Zwycięstwem 2:0 zakończył się wyjazdowy mecz naszej drużyny rozegrany w ramach grupy warszawskiej IV ligi na Mazowszu, w którym jej rywalem była Ożarowianka. Bramki dla Ząbkovii strzelili Konrad Budek oraz wprowadzony na boisko po przerwie Eryk Agnyziak. Trzydzieści jeden punktów zgromadzonych w dotychczas rozegranych dwunastu kolejkach, przy bilansie bramkowym 40:11 pozwala naszej drużynie nadal zasiadać w fotelu lidera i utrzymywać dwupunktowa przewagę nad, jak się wydaje najgroźniejszym konkurentem w walce o trzecioligowy awans – Victorią. Zawodnicy z Sulejówka w tej kolejce „zdemolowali” w meczu wyjazdowym Escolę Varsovia 9:4. Cztery trafienia w tym meczu zanotował Ernest Słupski, dwa Mateusz Wysokiński, a po jednym Julian Świątek, Stanisław Ławcewicz-Musialik i Kamil Wróbel. Dwójka liderów już zdołała wyrobić sobie sporą przewagę nad grupą pościgową, której liderzy z tygodnia na tydzień się zmieniają. Od soboty na czoło pościgu, ze stratą dziesięciu punktów do lidera, wysforował się Drukarz Warszawa, który w Markach pokonał tamtejszą AP Marcovię 4:1. Tuż za plecami podopiecznych trenera Tomasza Sokołowskiego, ze stratą ledwie jednego punktu, plasują się rezerwy drugoligowego Znicza Pruszków oraz MKS-u Piaseczno, których bezpośredni mecz rozegrany w Piasecznie zakończył się zwycięstwem pruszkowian 2:0.

Dożyliśmy naprawdę nieciekawych czasów. W ramach walki z pandemią koronawirusa SARS CoV-2 rząd wprowadził nowe obostrzenia, które weszły w życie właśnie w sobotę. Według najnowszych wytycznych wydarzenia sportowe odbywać się będą bez udziału publiczności. Obiecałem sobie, że nie ujawnię swoich przemyśleń na temat celowości organizowania meczów piłkarskich bez kibiców, toteż powiem krótko. Puste trybuny stadionu w Ożarowie, podobnie zresztą jak trybuny naszego obiektu w trakcie kilku spotkań w tym sezonie, wyglądały po prostu upiornie. A jeżeli dodamy do tego jeszcze spikera zawodów, który ogłaszał komunikaty meczowe jakby publika była na nim normalnie obecna, to będziemy mieli pełny obraz groteskowości całej tej sytuacji.

Przechodząc do meczu muszę na wstępie podkreślić fakt, że na boisku spotkały się drużyny z dwóch biegunów ligowej tabeli. Ostatnia w tabeli Ożarowianka, która do tej pory zdołała wywalczyć zaledwie cztery punkty, podejmowała lidera, który w dotychczas rozegranych spotkaniach zanotował dziewięć zwycięstw, jeden remis i doznał jednej porażki. Musiałem o tym wspomnieć, bo przez kilkanaście początkowych minut tego spotkania sytuacja wyglądała tak, jakby drużyny zamieniły się koszulkami. Owszem nasza drużyna starała się spokojnie i bez podejmowania nerwowych ruchów budować akcje ofensywne, ale… niemal każda strata piłki w środowej strefie boiska, a wierzcie mi było ich naprawdę sporo, powodowała błyskawiczną kontrakcję miejscowych. Dość powiedzieć, że już w czwartej minucie spotkania Ożarowianka mogła objąć prowadzenie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową strzelał Patryk Kultys, ale Przemysław Szulakowski zdołał wybić piłkę z linii bramkowej. Kilkanaście minut później kolejny kontratak gospodarzy zakończył się podaniem Dawida Jankiewicza i strzałem z kilku metrów Kacpra Sroki, który w sobie tylko znany sposób zdołał obronić Mateusz Matracki. Sytuację nieco uspokoił w trzydziestej pierwszej minucie meczu Konrad Budek, który „wcisnął” piłkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu jej głową przez Piotra Augustyniaka. W kolejnych akcjach na strzały decydowali się Tomasz Sieński, Damian Świerblewski, Mateusz Kowalczyk, Augustyniak oraz Bartosz Wiśniewski, ale ich uderzenia były albo niecelne, albo skutecznie bronione przez strzegącego bramki ożarowian Jakuba Sapalskiego.

Po zmianie strona sytuacja tylko nieznacznie uległa zmianie. „Optycznie” przewaga naszej drużyny wydawała się być nieco większa, ale kontrataki gospodarzy wcale nie ustawały. Zarówno skrzydłowi, jak i ustawieni w środkowej strefie boiska Jankiewicz i Bartłomiej Grzybowski niemal do końca meczu mieli zarówno siły jak i ochotę, aby biegać do każdej piłki, ale ostatecznie niewiele z tych akcji wynikło. Wynik spotkania ustalony został w 64 minucie meczu, po akcji dwóch zawodników wprowadzonych na boisko po przerwie. Indywidualną akcję prawą stroną boiska Mikołaj Randak zakończył dośrodkowaniem w pole karne, które skutecznym strzałem głową na bramkę zamienił Eryk Agnyziak. Zarówno wcześniej, jak i później tego typu oskrzydlających akcji było w wykonaniu naszej drużyny zdecydowanie więcej, ale do zdobycia kolejnych bramek brakowało czasami dokładności podającym, a w kilku innych przypadkach skuteczności strzelcom.

Niewątpliwą ciekawostką tego meczu był fakt, iż jego arbitrem była sędzina Ewelina Szymuła. Patrząc na to jak sobie radzi na boisku, przypomniałem sobie wywiad, który czytałem kilka tygodni temu. Jego bohaterką była pierwsza po ponad dwuletniej przerwie kobieta, która prowadziła mecz drużyn męskich na szczeblu centralnym w Polsce - sędzia międzynarodowa Ewa Augustyn. Debiut na męskim szczeblu centralnym zaliczyła 21 czerwca br. w meczu 27. kolejki II ligi pomiędzy Gryfem Wejherowo i Górnikiem Łęczna. Po tym spotkaniu powiedziała m.in. – „Kobiecy i męski futbol różnią się od siebie, ale mają też wiele punktów spójnych. W moim pierwszym meczu Gryfa Wejherowo z Górnikiem Łęczna, zawodnicy przez pierwsze 10-15 minut „sprawdzali” na co mogą sobie ze mną pozwolić. Wyszło na to, że oni grali w piłkę nożną, a ja sędziowałam.” Muszę stwierdzić z niemałym podziwem, że w przypadku p. Eweliny, która jak sprawdziłem jest sędziną szczebla centralnego PZPN sytuacja była dokładne taka sama. Pierwsze kilkanaście minut test, a później normalne granie.

Już w najbliższą sobotę na Dozbud Arenie w Ząbkach w ramach ostatniej „jesiennej” kolejki ligowej rywalem Ząbkovii powinien być Mazur Karczew. Piszę powinien, gdyż nie do końca wiadomo czy ten mecz, w tym konkretnym terminie będzie możliwy do rozegrania. Karczewianie, ze względu na wykryty w ich szeregach pozytywny przypadek koronawirusa dwa ostatnie mecze byli zmuszeni odwołać, a testowanie reszty drużyny dopiero przed nimi. Nie do końca też wiadomo, czy bieżąca sytuacja nie wymusi na Mazowieckim Związku Piłki Nożnej konieczności cofnięcia decyzji o rozegraniu dwóch „wiosennych” kolejek w terminach listopadowych. Powód od jakiegoś czasu jest niezmiennie ten sam. Galopujący na Mazowszu przyrost zachorowań na COVID-19 oraz fakt, że w niektórych miastach i powiatach naszego województwa już dziś obowiązują obostrzenia wynikające z lokalizacji w czerwonej strefie, a w innych, które jeszcze chwilowo pozostają w strefie żółtej, te restrykcje nieuchronnie w najbliższym czasie zostaną wprowadzone. Tendencja jest nieubłagana.

Krzysztof  Krajewski

Ożarowianka Ożarów Maz. – Ząbkovia Ząbki 0:2 (0:1)

Ożarów Mazowiecki, 17 październik 2020 r. 

Widzów: 
Mecz bez udziału publiczności
Bramki: 
Budek 31’, Agnyziak 64’
Skład Ożarowianka Ożarów Maz.: Sapalski – Anczkiewicz, Zborowski, Tukos, Kurtanidze – Sroka, Grzybowski, Kultys, Duma (81’ Dziak), Jeziorek (60’ Przybył) - Jankiewicz
Skład Ząbkovia Ząbki: Matracki – Mianowicz, Augustyniak, Kokot, Szulakowski (68’ Bystros) – Budek (46’ Osoliński), Kowalczyk (62’ Szeliga) – Zych (46’ Agnyziak), Wiśniewski, Świerblewski (46’ Randak) – Sieński (68’ Grabowicz)
Żółte kartki: Tukos (Ożarowianka) – Augustyniak, Wiśniewski (Ząbkovia)
Sędzia: Ewelina Szymuła (WS Warszawa)