Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
ZIMA NADCHODZI!
ZIMA NADCHODZI!

ZIMA NADCHODZI!

WOŁOMIN, 16.11.2019 

Porażką 0:2 zakończył się kolejny wyjazdowy mecz naszej drużyny, w którym jej rywalem był Huragan Wołomin. Bramki dla gospodarzy strzelili Mateusz Augustyniak oraz Marcin Smoliński z rzutu karnego. Po rundzie jesiennej ząbkowianie z dorobkiem dwudziestu sześciu punktów zajmują siódme miejsce w tabeli i do lidera, którym po wyjazdowym zwycięstwie 2:1 w Przasnyszu pozostaje Drukarz Warszawa, tracą aż dziewięć punktów. Na pozycji wicelidera, ze stratą trzech punktów do „Drukarzy” zimę spędzą nasi sobotni przeciwnicy z Wołomina, a na trzecim stołeczny Hutnik, który w tej kolejce bez problemów poradził sobie w wyjazdowym starciu z Ożarowianką. „Hutnicy” tracą do lokalnego rywala cztery punkty, zaś do wołominian jeden.

Pamiętacie może konwencję, w którą wpisałem relację z wiosennego spotkania rozegranego przez naszą drużynę na stadionie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Wołominie. Dziwnym trafem tamten mecz zbiegł się w czasie z zakończeniem emisji serialu „Gra o tron”, co pozwoliło mi na zastosowanie porównań daleko wykraczających poza świat futbolu. Niestety po obejrzeniu ostatniego w tej rundzie meczu, w którym Ząbkovia zmierzyła się z wiceliderem ligowej tabeli – Huraganem Wołomin, ponownie przyszły mi do głowy skojarzenia właśnie z „Pieśnią lodu i ognia” Georga R. R. Martina. Tym razem jednak nie miały one nic wspólnego z walką o tron w naszej grupie rozgrywkowej, a bardziej groźbami wiszącymi nad mieszkańcami krainy Westeros. Zgodnie z zawołaniem rodu Starków „Winter is coming!”, a co za tym idzie mamy w perspektywie nadciągający mróz, opady śniegu, zawieruchę i całą masę innych tego typu niedogodności. Fakt, że nie musimy się zbytnio obawiać inwazji mrocznych wędrowców, w niczym nie zmienia ogólnie niezbyt korzystnych okoliczności, przyjmijmy zupełnie teoretycznie, przyrody.

Wracając do samego meczu, im dłużej patrzyłem na poczynania naszej drużyny tym mniej rozumiałem z tego co się na boisku dzieje. Pierwsza połowa spotkania w wykonaniu obu drużyn niemal zupełnie do zapomnienia. Owszem były próby zawiązania akcji ofensywnych, ale obu zespołom brakowało zarówno inwencji, jak i pomysłu na rozmontowanie linii defensywnych przeciwnika. Po zmianie stron zaczęło się dziać nieco więcej. Początkowe minuty tej części gry zdominowane zostały przez ząbkowian, a momentem kulminacyjnym tej przewagi była indywidualna akcji, bardzo aktywnego w tym spotkaniu Kacpra Grabowicza zakończona strzałem w słupek. Niestety kilka minut później na prowadzenie wyszli gospodarze. Akcja zapoczątkowana została dalekim podaniem z własnej połowy boiska. Piłkę na linii naszej „szesnastki” opanował Piotr Petasz, który mimo asysty dwóch naszych obrońców zdołał „przebić się” w obręb pola karnego i dośrodkować w kierunku bramki strzeżonej przez Mateusza Matrackiego. Wybicie okazało się zbyt krótkie, a nabiegający Mateusz Augustyniak nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Od tego momentu wołominianie zaczęli grać zdecydowanie spokojniej, a nasi gracze długimi fragmentami nie byli w stanie w jakikolwiek sposób zagrozić ich bramce. Powiem szczerze, że w tym okresie gry w moim notatniku nie znalazł się żaden wpis dotyczący groźniejszych akcji naszej drużyny, zakończonych stworzeniem sytuacji bramkowych. Nie uważam się za jakiegoś wielkiego specjalistę w tym zakresie, ale sądzę, że spory wpływ na taki stan rzeczy mogło mieć ściągnięcie z boiska jednego z niewielu naszych ofensywnych graczy, który takie zagrożenie był w stanie stworzyć, ale oczywiście mogę się mylić. Odnotowałem za to kilka sytuacji stworzonych przez wołominian i jak się okazało jedna z nich zakończyła się strzeleniem kolejnego gola. Na akcję lewą stroną boiska zdecydował się wprowadzony na plac gry kilka minut wcześniej Dominik Ołdak, który ostatecznie był faulowany w obrębie pola karnego. Akcja miała miejsce na dwie minuty przed końcem podstawowego czasu gry, a skuteczny strzał Marcina Smolińskiego z „jedenastki” minutę później. W doliczonym czasie gry przed szansą na strzelenie gola honorowego dla Ząbkovii stanęli Mateusz Kowalczyk, który po podaniu Eryka Agnyziaka z kilku metrów trafił w poprzeczką oraz sam Agnyziak, który po indywidualnej akcji środkiem boiska stanął „oko w oko” z Łukaszem Darejką, ale strzelając z linii pola karnego posłał piłkę obok słupka.

Powiem szczerze, zupełnie nie wiem co o tym meczu myśleć. W dniu wczorajszym nie funkcjonowało w naszej drużynie niemal nic, a podsumowaniem tej kompletnej niemocy niech będzie faul kapitana Dariusza Dadacza, po którym w doliczonym czasie gry został on ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Kto to zdarzenie widział na własne oczy wie o czym mówię i dlaczego za wszelką cenę próbuję powstrzymać się od jakichkolwiek komentarzy. WIADOMO, ZIMA NADCHODZI!

Krzysztof Krajewski

Ząbkovia Ząbki – Wisła II Płock 2:0 (1:0)

Wołomin, 16 listopad 2019 r. 

Widzów: 
ok. 150
Bramki: 
M. Augustyniak 57’, Smoliński 89’(k)

Skład Huragan Wołomin: Darejko – Dobrzaniecki, Witak, Ołowski, Żmuda – Pięcek (83’ Ołdak), Nowiński (90’+4 C. Petasz), Tokaj, Smoliński (90’+2 Skorupka), P. Petasz (88’ Dylewski) – M. Augustyniak (88’ Stańczyk)
Skład Ząbkovia Ząbki: Matracki – Szulakowski, Dadacz, P. Augustyniak, Ostrowski (73’ P. Szeliga) – Budek, Osoliński (59’ Kowalczyk) – Świerblewski (88’ Randak), Agnyziak, Cichowski – K. Grabowicz (60’ Wiśniewski)
Żółte kartki: Darejko, Witak (Huragan) – Dadacz (Ząbkovia)
Czerwone kartki: Dariusz Dadacz (Ząbkovia) 89’ – za dwie żółte kartki
Sędzia: Piotr Marcinkowski (WS Warszawa)