Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
WESTCHNIENIE ULGI
WESTCHNIENIE ULGI

WESTCHNIENIE ULGI

ZĄBKI, 9.11.2019 

Zwycięstwem 2:0 zakończył się kolejny mecz naszej drużyny rozegrany na Dozbud Arenie w Ząbkach, w którym jej rywalem były rezerwy ekstraklasowej Wisły Płock. Bramki dla Ząbkovii strzelili niezawodni w ostatnim czasie Piotr Augustyniak oraz Damian Świerblewski. Dwadzieścia sześć punktów wywalczonych w dotychczas rozegranych meczach plasuje naszą drużynę wciąż na szóstym miejscu w tabeli, ale do sześciu „oczek” zmalała strata do lidera, którym nadal pozostaje Drukarz Warszawa. W tej kolejce podopieczni Tomasza Sokołowskiego grając na własnym stadionie zdołali zaledwie bezbramkowo zremisować z KS Łomianki. Na drugie miejsce w tabeli, ze stratą trzech punktów do lidera, awansował kosztem Hutnika Warszawa, nasz lokalny rywal wołomiński Huragan, który w spotkaniu wyjazdowym pokonał 3:0 Świt Staroźreby. Rewelacyjnie spisujący się w początkowej fazie sezonu „Hutnicy” doznali kolejnej już porażki, tym razem ulegając 0:3 w rozgrywanej przed własną publicznością konfrontacji z Mazovią Mińsk Mazowiecki i spadli na czwarte miejsce w tabeli, wyprzedzeni jeszcze lepszym bilansem bezpośrednich spotkań przez MKS Przasnysz. Dorobek obu tych drużyn to na chwilę obecną dwadzieścia osiem punktów.

Początek meczu był dość wyrównany, ale z każdą upływającą minutą akcje dość wyraźnie przenosiły się z początku delikatnie na połowę gości, a z czasem coraz częściej w bezpośrednie pobliże ich pola karnego i bramki strzeżonej przez Bartłomieja Żynela. Efektem tej przewagi był gol, którego w ósmej minucie meczu strzelił Piotr Augustyniak, umieszczając piłkę w siatce z dość ostrego kąta sprytną podcinką nad wybiegającym z bramki płockim golkiperem. Warto zwrócić uwagę, że dla ząbkowskiego defensora była to czwarta bramka strzelona w trzecim kolejnym meczu. Mało tego już kilka minut później, po rzucie rożnym egzekwowanym przez Bartosza Osolińskiego mógł zapisać na swoim koncie piątą, ale piłka po jego strzale zatrzymała się na słupku i ostatecznie padła łupem bramkarza. Późniejsze minuty były zupełnie nieprawdopodobne. Jak często obserwując mecz piłkarski macie wrażenie absolutnej nierealności zdarzeń, które widzicie na własne oczy? Ja osobiście miewam czasami tego typu odczucia, gdy patrzę na bajeczne zagrania „kosmitów” biegających po boiskach Anglii czy Hiszpanii, ale na krajowym podwórku zdarza mi się to niezmiernie rzadko, a na poziomie naszej czwartej ligi do tej pory nie zdarzyło się nigdy. Aż do wczoraj! Ale do rzeczy. Sytuacje sam na sam z bramkarzem Przemysława Szulakowskiego i Karola Szeligi – wybronione przez Żynela, kilkukrotne nie trafienie w piłkę po dokładnych dośrodkowaniach ze skrzydła i zmarnowanie rzutu karnego przez Konrada Cichowskiego, nieuznana bramka Bartosza Wiśniewskiego. Mało? Wcale nie. Tego typu okazji było zdecydowanie więcej, ale odnotowując jedne, omijały mnie kolejne, o których dowiadywałem po reakcji, a szczególnie komentarzach wygłaszanych przez zgromadzonych na trybunach kibiców. Skłamałbym jednak, gdybym napisał, że przed okazjami na strzelenie bramek stawali tylko ząbkowscy zawodnicy. Podopieczni Adama Majewskiego także bez większych problemów potrafili skonstruować akcje, po których dochodzili do strzałów. Choćby Aleksander Pawlak, który w 23 minucie meczu będąc w naszym polu karnym wygrał dwie „przebitki” i uderzył z najbliższej odległości na bramkę, ale Mateusz Matracki zdołał sparować piłkę na słupek, a obrońcy wyekspediowali ją w pole. Dosłownie dwie minuty później do bezpańskiej piłki przy linii bocznej naszego pola karnego „dopadł” Adrian Szczutowski, ale jego próba przelobowania naszego bramkarza okazała się minimalnie niecelna. 

Nieprawdopodobna wprost ilość zmarnowanych doskonałych sytuacji strzeleckich i ambitna postawa młodych płocczan sprawiła, że w przerwie meczu, mimo jednobramkowego prowadzenia wśród osób z którymi rozmawiałem było wielu wątpiących w końcowy sukces naszej drużyny. Wracały wspomnienia nie tak znowu dawno rozgrywanych spotkań z Mazovią i Drukarzem, które w podobnych okolicznościach kończyły się stratą punktów. Tym razem jednak mecz zakończył się happy-endem, ale druga połowa była dość nerwowe. Szanse na zmianę wyniku miały obie drużyny, ale ostatecznie na 2:0 ustalił go na kilka minut przed końcowym gwizdkiem sędziego Świerblewski, który w narożniku pola karnego gości wyłuskał piłkę spod nóg jednego z płockich obrońców, podciągnął ją kilka metrów i przymierzył nie do obrony po długim rogu bramki strzeżonej przez Żynela. Na całym stadionie w tym momencie wyraźnie słyszalne było westchnienia ulgi i łoskot uderzającego o ziemię ciężkiego kamienia, który spadł z serc zgromadzonych na Dozbud Arenie ząbkowskich kibiców.

Już w najbliższą sobotę o godzinie 11.00 w meczu kończącym zmagania w rundzie jesiennej obecnego sezonu naszej drużynie przyjdzie rywalizować na wyjeździe z zajmującym drugie miejsce w tabeli Huraganem Wołomin. Sądzę, że derbowy mecz w skali naszego powiatu sam w sobie jest gwarantem sporych emocji, a świadomość faktu, że w przypadku zwycięstwa można wejść w bezpośredni kontakt z czołówką powinna stanowić dla naszych zawodników dodatkowy czynnik mobilizujący.

Krzysztof Krajewski

Ząbkovia Ząbki – Wisła II Płock 2:0 (1:0)

Ząbki, 09 listopad 2019 r. 

Widzów: 
ok. 100
Bramki: 
Augustyniak 8’, Świerblewski 87’

Skład Ząbkovia Ząbki: Matracki – Szulakowski, Dadacz, Augustyniak, Pilichowski – Budek (58’ Lewandowski), K. Szeliga – Świerblewski (87’ Ostrowski), Osoliński (88’ M. Grabowicz), Wiśniewski (73’ Kozik) – Cichowski (89’ P. Szeliga)
Skład Wisła II Płock: Żynel – Tomaszewski (82’ Dąbrowski), Cistowski, B. Zieliński (46’ Duchnowski), Milasius – Spychała, Perlak (69’ Włodarski) – Pawlak (87’ Janczak), Szczutowski, Osmański (73’ K. Zieliński) – Leszczyński (57’ Ignaczewski)
Żółte kartki: -
Sędzia: Piotr Ways (WS Warszawa)