Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
RADOSNY FUTBOL
RADOSNY FUTBOL

RADOSNY FUTBOL

ZĄBKI, 25.05.2019 

Zwycięstwem 2:0 zakończył się kolejny mecz naszej drużyny rozgrywany do Dozbud Arenie w Ząbkach. Bramki dla Ząbkovii w rywalizacji z Koroną Ostrołęka strzelili Patryk Szeliga w końcówce pierwszej połowy meczu oraz Dawid Makuch.

Nasza drużyna, po remisie z warszawskim Hutnikiem i wyjazdowej porażce w derbowej rywalizacji z Huraganem Wołomin powróciła w ten sposób na ścieżkę zwycięstw, którą tak wytrwale podążała w tej rundzie, ale zapewne nie wpłynie to znacząco na końcowy wynik naszej drużyny. Zgubione punkty, zarówno w dwóch wspomnianych wyżej meczach jak i w wielu wcześniejszych, szczególnie jesiennych sprawia, że nawet „potykający się o własne nogi” liderzy nie muszą zbyt czujnie oglądać się za plecy, bo ich przewaga punktowa sprawia, że mogą sobie na tego typu wpadki pozwolić.

Swoją drogą patrząc na ostatnie wyniki tych drużyn można się zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi. Lider z Wołomina, po pokonaniu tydzień temu naszej drużyny jedzie do Mińska Mazowieckiego i po niespełna pół godzinie gry przegrywa dwoma bramkami, a ostatecznie po trafieniu Marcina Figla w doliczonym czasie gry ulega tamtejszej Mazovią 1:2. Wicelider z kolei po wywiezieniu kompletu punktów z Płocka podejmuje przed własną publicznością stołecznego Hutnika i przegrywa 2:3, doznając w ten sposób raptem drugiej porażki w sezonie. Do wczoraj jedyną drużyną która wywiozła komplet punktów z Przasnysza była Ząbkovia, a miało to miejsce w sierpniu ubiegłego roku. Powiem szczerze, że jeszcze przed weekendem zastanawiałem się, czy by nie zrezygnować z bezpośredniej obserwacji meczu naszej drużyny w wyjazdowej potyczce ze zdegradowanym już de facto Mazurem Gostynin na rzecz meczu o fotel lidera, w którym wołomiński Huragan podejmował będzie w następną sobotę MKS Przasnysz. Byłem przekonany, że obu jedenastkom tak bardzo zależy na zajęciu pierwszego miejsca w naszej grupie, a w konsekwencji grze o awans do III ligi, że ta konfrontacja musi być niezwykle emocjonująca i ciekawa. Teraz jednak brakuje mi już tej pewności, a jako, że nie kibicuję szczególnie żadnej z tych drużyn, to raczej zrezygnuję z realizacji tego pomysłu.

Trudno ukryć, że sobotnie spotkanie naszej drużyny z Koroną Ostrołęka nie wywołało większego zainteresowania wśród ząbkowskich kibiców. Patrząc na frekwencję na wcześniejszych spotkaniach pojawiło się ich na trybunach raczej niewielu i naprawdę chciałbym napisać, że nieobecni powinni żałować, ale… jakoś nie potrafię. Powiedzieć, że ten mecz nie był porywającym widowiskiem, to nic nie powiedzieć. Obie drużyny skupiły się w swoich poczynaniach przede wszystkim na strzelaniu bramek, co jest absolutnie zrozumiałe, bo w sumie do tego się sprowadza główna idea tej dyscypliny sportu, ale momentami kompletnie zapominały o obronie, co zrozumieć już znacznie trudniej. O ile jednak w pierwszej połowie, dopóki nie brakowało sił, żeby po prostych stratach szybko wrócić do ustawienia wyglądało to jeszcze dość ciekawie, o tyle w drugiej, gdy tych sił zaczęło brakować, szczególnie pod bramką ostrołęczan dochodziło do sytuacji rzadko widywanych na piłkarskich boiskach. Sytuacje sam na sam naszych zawodników ze strzegącym bramki Korony Andrzejem Łyzińskim wcale nie należały do rzadkości, a przewaga liczebna naszych zawodników pod jego bramką była od pewnego momentu niemal normą. Prowadzenie naszej drużynie dał Patryk Szeliga, który w 44 minucie meczu w polu karnym rywali przyjął piłkę z dwoma obrońcami „na plecach”, zdołał się jednak odwrócić i płaskim strzałem w długi róg zupełnie zaskoczyć bramkarza Korony. Klasyczna akcja wysuniętego napastnika zagrana płynnie i perfekcyjnie zrobiła spore wrażenie na obserwatorach. Wynik spotkania ustalił kilka minut po wejściu na boisko zmiennik Szeligi – Dawid Makuch, który po podaniu z prawego skrzydła od Bartłomieja Balcera miał czas żeby spokojnie przyjąć piłkę i skierować ją do siatki. Właśnie tego spokoju i chłodnej głowy brakowało jednak naszym zawodnikom w bardzo wielu innych sytuacjach, wykreowanych zarówno wcześniej jak i w późniejszych minutach. Strzały Pawła Barzyca, Cezarego Nowińskiego, Bartosza Wybrańca, Balcera, Makucha, Konrada Cichowskiego, a nawet debiutującego w ząbkowskiej jedenastce Kacpra Grabowicza były niecelne, blokowane przez obrońców bądź też efektownie bronione przez Łyzińskiego.

Już w najbliższą sobotę o godzinie 11.00 na Stadionie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gostyninie naszą drużynę czeka wyjazdowy mecz, w którym jej przeciwnikiem będzie tamtejszy Mazur. W tej kolejce gostynianie przegrali w spotkaniu wyjazdowym z walczącą o utrzymanie Mławiankę Mława 0:2. Za dwa tygodnie natomiast na ząbkowskim obiekcie gościć będziemy jedenastkę Wkry Żuromin, która zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli, a w tej kolejce podzieliła się punktami w wyjazdowej konfrontacji z Kasztelanem Sierpc.

Krzysztof Krajewski

Ząbkovia Ząbki – Korona Ostrołęka 2:0 (1:0)

Ząbki, 25 maj 2019 r. 

Widzów: 
ok. 150
Bramki: 
P. Szeliga 44’, Makuch 82’

Skład Ząbkovia Ząbki:
Matracki – Szulakowski, Bella, Augustyniak, Wybraniec (85’ Pilichowski) – Tokaj (43’ Barzyc), Lewandowski – Balcer (83’ Przygoda), Kokoszewski (68’ Grabowicz), Nowiński (85’ Cichowski) –Szeliga (77’ Makuch)
Skład Korona Ostrołęka:
Łyziński – Dzbeński (73’ D. Jastrzębski), Górski, Drozdowski (73’ Kowalczyk), Skorupa – Laska (70‘ Borkowski), Strzeżysz, Gąska (67’ K. Jastrzębski),, Muchin (83’ Macioch) – Słowik, Dzwonkowski
Żółte kartki:
Lewandowski, Augustyniak (Ząbkovia) – Drozdowski, Skorupa (Korona)
Sędzia:
Paweł Rupniewski (WS Warszawa)