Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
ZADZIWIAJĄCA POWTARZALNOŚĆ
ZADZIWIAJĄCA POWTARZALNOŚĆ

ZADZIWIAJĄCA POWTARZALNOŚĆ

ŁOMIANKI, 22.09.2018

Remisem 1:1 zakończył się wyjazdowy mecz Ząbkovii z drużyną KS Łomianki. Prowadzenie dla gospodarzy uzyskał były zawodnik naszego zespołu Łukasz Stanisławski, a do wyrównania kilka minut później doprowadził Paweł Barzyc.

Gdybym był tylko ciut bardziej leniwy, albo sprytny (zależy od interpretacji) niż jestem w rzeczywistości bez większej szkody dla kogokolwiek mógłbym próbując zrelacjonować boiskowe wydarzenia zastosować manewr z kompilacją swoich wcześniejszych tekstów, które napisałem po starciach tych drużyn w dwóch ostatnich sezonach. Bezwzględna walka (dosłownie) w środku pola, szereg drobnych i nieco większych złośliwości, niemal ustawiczny trash-talking, nerwowa atmosfera, coś Wam to przypomina? Otóż to. To wszystko już było, nie przez przypadek relację z meczu w Łomiankach w sezonie 2016/17 zatytułowałem „PONOĆ KTO PYTA NIE BŁĄDZI” (polecam lekturę), było także i tym razem. Zmieniłbym ewentualnie kilka faktów, dopisał strzelców bramek i relacja „napisałaby się sama”. Nie pójdę jednak tą drogą. Zauważyłem mianowicie jeden element, który zachwiał rutynę dotychczasowych potyczek tych drużyn. Do tej pory, od czasu reaktywacji naszego klubu miały miejsce cztery takie mecze i każdy kończył się wynikiem „do zera”. Trzykrotnie wygrywali nasi rywale, a ostatnia wiosenna rywalizacja zakończyła się zwycięstwem naszej drużyny, po golu Konrada Cichowskiego. Z czterech goli zdobytych przez naszych rywali dwa zapisał na swoim koncie Mateusz Sołtys, a dwa pozostałe… Karol Szeliga, który był aktywny i widoczny także w tym spotkaniu. To właśnie podanie wychowanka naszego klubu ze środkowej strefy boiska na prawe skrzydło sprawiło, że były zawodnik naszego zespołu Łukasz Stanisławski znalazł się w dogodnej sytuacji do oddania strzału i potrafił ją skutecznie wykorzystać. Cała akcja miała miejsce w dziesiątej minucie meczu i była zwieńczeniem początkowego okresu gry, który upłynął pod znakiem przewagi gospodarzy. Aktywni pomocnicy i wszędobylski, biegający niemal do każdej piłki Danian Pavlas wywierali sporą presję na naszą defensywę. Po stracie bramki do głosu powoli, ale z każdą minutą coraz bardziej pewnie i zdecydowanie zaczęła dochodzić nasza drużyna, a akcja przeprowadzona w 18 minucie zakończyła się golem wyrównującym. Piłkę pod boczną chorągiewką przejął Bartłomiej Balcer, wycofał do Krystiana Lewandowskiego, który samym jej przyjęciem „zgubił” krycie dwóch defensorów i dokładnie podał do nadbiegającego Pawła Barzyca, którego strzał z linii pola karnego zupełnie zaskoczył bramkarza gospodarzy. Chwilę później podający wcześniej Lewandowski sam został obsłużony doskonałym podaniem na wolne pole przez Damiana Świerblewskiego, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i ostatecznie już w asyście obrońcy uderzył minimalnie nad poprzeczką.

Z drugiej części tego meczu pozostaną w mojej pamięci przede wszystkim wydarzenia o których szerzej pisałem powyżej. Mało było grania w piłkę, za to dużo dodatkowych „atrakcji”. Niemniej były one od czasu do czasu przerywane składnymi akcjami. Niektóre z nich nawet kończyły się zdobyciem goli, które ostatecznie przez arbitra zawodów nie zostały uznane. Strzelcem pierwszej był Daniel Kozik po szybkiej wymianie piłki z Cichowskim i Danielem Nawrockim. Akcja szalenie efektowna, ale sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej naszego młodego atakującego, a VAR-u na boiskach IV-ligowych nie ma. Za drugim razem piłka zatrzepotała w siatce Łomianek w 88 minucie, po dośrodkowaniu Świerblewskiego spod linii bocznej i samobójczym trafieniu jednego z obrońców gospodarzy. Mało zdecydowany w pierwszym momencie arbiter ostateczną decyzję o odgwizdaniu faulu i nieuznaniu gola podjął na podstawie obserwacji leżącego na murawie bramkarza gospodarzy, w którego jak mi się wydaje wpadł, próbujący desperacko interweniować… kolega z zespołu. W międzyczasie podopieczni trenera Huberta Błaszczaka wyprowadzili kontratak po którym mogli strzelić bramkę. Dynamiczny rajd lewą stroną boiska Stanisławski zakończył zejściem do środka boiska i podaniem otwierającym drogę do bramki Pavlasovi, który przegrał pojedynek sam na sam z Mateuszem Matrackim. Próbę dobitki Hayka Avanasyana z około trzydziestu pięciu metrów z linii bramkowej głową wybił Piotr Augustyniak. Było naprawdę gorąco, ale ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów.

Już w najbliższą środę o godzinie 16.00 na stadionie w Legionowie ząbkowianie rozegrają kolejny mecz w Pucharze Polski na poziomie okręgu mazowieckiego. W wyniku losowania naszym kolejnym rywalem będzie drużyna rezerw tamtejszej Legionovii, która na co dzień występuje w Lidze Okręgowej. Po rozegraniu siedmiu kolejek nasz pucharowy rywal zajmuje w grupie Warszawa I czternaste miejsce, z dorobkiem zaledwie czterech punktów. W ostatni weekend przed własną publicznością „poległa” 0:5 w starciu z Mazurem Radzymin. Natomiast w sobotę naszą drużynę na Dozbud Arenie w Ząbkach czeka mecz z rezerwami ekstraklasowej Wisły Płock. Płocczanie przed startem tej rundy spotkań zajmowali czwarte miejsce w tabeli dorobkiem, podobnie jak Ząbkovia piętnastu punktów.

Krzysztof Krajewski

KS Łomianki - Ząbkovia Ząbki 1:1 (1:1)

Łomianki, 22 września 2018 r.

Widzów:
ok. 120
Bramki:
Łukasz Stanisławski 10’ – Paweł Barzyc 18’
Skład KS Łomianki:
Błesznowski – Avanasyan, Podsiadlik, Truszczyński, Majczyna – Bochenek (73’ Kowalski), Czady – Stanisławski, Szeliga, Kalinowski – Pavlas (81’ Ostaszewski)
Skład Ząbkovia Ząbki:
Matracki – Szulakowski (46’ Cichowski), Dadacz, Augustyniak, Bella – Lewandowski, Barzyc – Świerblewski, Nawrocki (79’ Kozierkiewicz), Balcer (81’ Rohozin) – Kozik (65’ Przygoda)
Żółte kartki:
Kowalski (Łomianki – Barzyc, Lewandowski, Dadacz (Ząbkovia)
Sędzia:
Piotr Chojnacki (WS Warszawa)