Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
Gra błędów
Gra błędów

Gra błędów

WARSZAWA, 15.08.2018 

Drugi mecz nowego sezonu IV ligi grupy północnej zakończył się drugą wyjazdową porażką naszej drużyny. Rywalem Ząbkovii Ząbki był tym razem warszawski Drukarz, a mecz zakończył się wynikiem 0:2. Obydwie bramki dla gospodarzy strzelił Michał Knajdrowski, który co ciekawe mecz rozpoczął na ławce rezerwowych. Na boisko wszedł w 57 minucie meczu, a pierwsze trafienie zanotował już pięć minut później. Kolejne dołożył w końcówce spotkania, skutecznie egzekwując rzut karny.

Nie jest żadną tajemnicą, że w czasach gry ząbkowskiej jedenastki na zapleczu ekstraklasy byłem SLO Dolcanu Ząbki. Supporter Liaison Officer, co w wolnym tłumaczeniu można przełożyć jako: osoba wydelegowana przez klub do kontaktów z kibicami. W czasie szkoleń i różnego rodzaju kursów doszkalających, organizowanych przez Polski Związek Piłki Nożnej miałem okazję dość dokładnie poznać podejście polskich klubów występujących na centralnym poziomie rozgrywek do kwestii zabezpieczenia spotkań i ogólnie rzecz biorąc bezpieczeństwa w trakcie meczu piłkarskiego. Cały ten nieco przydługi wstęp sprowadza się w gruncie rzeczy do zaledwie jednej kwestii, którą uświadomiłem sobie niestety dopiero kilka godzin po zakończeniu meczu ze stołecznym Drukarzem. Zapewne żaden regulamin, żadnego polskiego stadionu nie przewiduje (przynajmniej ja o takim nie słyszałem) prewencyjnego przebywania na terenie obiektu sportowego w czasie meczu piłkarskiego funkcjonariuszy policji strzegących porządku i bezpieczeństwa publicznego (sic!), jak sądzę zamiast wynajętejprzez klub firmy ochroniarskiej. Jak wspomniałem wcześniej zbyt późno zdałem sobie z tego sprawę, stąd niestety nie miałem okazji zapoznać się z zapisami regulaminu tego konkretnego obiektu. Jest to tym bardziej dziwne i zastanawiające, że jak pisałem po meczu, który ząbkowianie rozegrali z Drukarzem jesienią poprzedniego roku, w relacji którą zatytułowałem „KOLEJNE LIGOWE ZWYCIĘSTWO”: „…Usytuowany na terenie Parku Skaryszewkiego obiekt Drukarza ma swój niepowtarzalny klimat i urok. Jego walory doceniła choćby ekipa Chorwacji, która w trakcie Euro 2012 przez pewien czas miała na jego terenie swoją bazę treningową. Dodatkowo trudno było nie zauważyć, że spotykają się na nim ludzie którzy doskonale się znają i dobrze czują w swoim towarzystwie. Oczekując na mecz, ale też w jego trakcie miałem okazję słyszeć, docierające do moich uszu rozmowy gromadzących się nieśpieszne i witających po przyjacielsku sympatyków warszawskiej jedenastki… I na dodatek, jak teraz sięgam pamięcią do tamtych wydarzeń, wówczas także funkcjonariusze policji byli obecni na trybunach stadionu.

Odnosicie być może wrażenie, że staram się na wszelkie możliwe sposoby ominąć szerokim łukiem temat samego meczu? Słusznie, bo powiem szczerze, nie za bardzo wiem co o nim napisać. Obserwując poczynania podopiecznych Michała Pulkowskiego w starciu z „Drukarzami” odnosiłem nieodparte wrażenie, że potrafią zrobić piłką niemal wszystko. Wymienić wiele podań (w środku pola), zdominować przeciwnika (w środkowej strefie boiska), grać ładnie i przyjemnie dla oka, ale w żaden sposób nie są w stanie przełożyć tej, momentami bardzo wyraźnej przewagi na wymierne korzyści dla drużyny. Sami nie potrafiąstworz sobie dogodnej okazji do strzelenia bramki, a po prostych stratach i indywidualnych błędach, tracą bramki, których genezy w racjonalny sposób nie sposób wytłumaczyć. Pierwszego gola stracili po nieudanej próbie dryblingu podjętej przez… jednego z obrońców. Rzut karny, po którym gospodarze podwyższyli prowadzenie, był wynikiem straty piłki w środkowej strefie boiska przez jednego z pomocników i braku odpowiedniej asekuracji jego poczynań przez graczy defensywnych. Faul na wychodzącym na czystą pozycję strzeleckązawodniku gospodarzy i w pełni słusznie podyktowany rzut karny był tylko naturalną konsekwencją wcześniejszych błędów i zaniechań zawodników naszej drużyny.

Podopieczni nowego trenera warszawskiej jedenastki Jacka Kiełczykowskiego zagrali można powiedzieć niemal perfekcyjny mecz. Grając twardo i konsekwentnie w obronie, potrafili wykorzystać dwie z trzech nadarzających się okazji do strzelenia gola i ostatecznie pokonali Ząbkovię pewnie i w pełni zasłużenie. Pytanie o to, kiedy nasza drużyna będzie w stanie zagrać takie spotkanie i wywalczyć pierwsze punkty na IV-ligowym froncie pozostaje na chwilę obecną otwarte.

Krzysztof Krajewski

Drukarz Warszawa – Ząbkovia Ząbki 2:0 (0:0)

Warszawa, 15 sierpnia 2018 r. 

Widzów: 
ok. 120
Bramki: 
Michał Knajdowski 6’, 78’ (k)
Skład Drukarz Warszawa:
Mazur – Mierzwa, Mazlum, Paliński, Przyborek – Wołowicz (57’ Boreczek), Kij (87’ Wilczyński), Kamiński (72’ Marczyk), Ayodei, Karczewski – Przyborek (57’ Knajdrowski)
Skład Ząbkovia Ząbki:
Matracki – Szulakowski (81’ Augustyniak), Dadacz, Bella, Wybraniec – Świerblewski, Szkopiński (75’ Lewandowski), Barzyc (87’ Kozik) – Balcer (61’ Nawrocki), Cichowski (77’ Rohozin) – Szeliga (68’ Kokoszewski)
Żółte kartki:
Boreczek (Drukarz)
Sędzia:
Damian Szczytniewski (WS Płock)