Główny sponsor:

Miasto
Ząbki
NIC SIĘ NIE STAŁO!?
NIC SIĘ NIE STAŁO!?

NIC SIĘ NIE STAŁO!?

MŁAWA, 11.08.2018 

Pierwszy, można powiedzieć historyczny mecz MKS Ząbkovii Ząbki na poziomie IV ligi zakończył się niestety wyjazdową porażką z Mławianką Mława 1:2. Obie bramki dla gospodarzy strzelił, jak usłyszałem na trybunach stadionu „syn marnotrawny” mławskiej jedenastki Artur Gawęda, a honorowe trafienie dla ząbkowian było dziełem Konrad Cichowski, który skutecznie egzekwował rzut karny, podyktowany za zagranie piłki ręką w obrębie pola karnego przez jednego z zawodników gospodarzy.

Szukając pomysłu na opisanie wydarzeń, które miały miejsce na stadionie w Mławie w sobotnie popołudnie, zupełnie przypadkiem w swoich starych szpargałach natknąłem się na wycinki dwóch wypowiedzi zmarłego w roku 2012 znanego aktora i pedagoga Andrzeja Łapickiego. Pierwszą z nich, którą znalazłem w rozmowie z Jackiem Szczerbą na łamach Gazety Wyborczej w roku 2008 umieszczę na wstępie, a druga, która ukazała się na łamach Rzeczpospolitej dwa lata później będzie stanowić znakomitą klamrę i podsumowanie całości. Oto pierwszy z cytatów: „…Jezus, Maria, dziś znów jest ważny mecz! Gramy z nożem na gardle. Ale jak nam ten nóż w gardło wbijają, to śpiewamy „Polacy, nic się nie stało!”. To jest wspaniała piosenka. Powinna być naszym drugim hymnem, bo jest w niej polski charakter: nic się nie stało, jedziemy dalej. Dlatego wszystko przetrzymaliśmy – i zabory, i przegrane powstania. To jest utwór, który u nas pasuje do wszystkiego, a już zwłaszcza do sportu i polityki…”

Początkowe fragmenty meczu zdawały się układać w pełni po myśli ząbkowian. Już w trzeciej minucie meczu na indywidualną akcję prawą stroną boiska zdecydował się Bartłomiej Balcer, który po minięciu jednego z zawodników gospodarzy podał do nadbiegającego Pawła Barzyc, ale jego strzał z linii pola karnego został w ostatnim momencie zablokowany przez ofiarnie interweniującego obrońcę. W późniejszych minutach zarówno grający na prawym skrzydle Balcer, jak również po lewej stronie boiska duet Konrad Cichowski – Bartosz Wybraniec, kilkukrotnie „uciekali” obrońcom gospodarzy, ale poza kilkoma zablokowanymi dośrodkowaniami oraz dwoma żółtymi kartkami dla defensorów Mławy nie przyniosło to większych efektów. Po kilkudziesięciu minutach także gospodarze przypomnieli sobie jak się organizuje ataki. Pierwszym symptomem tej „nowej sytuacji” była efektowna indywidualna akcja Macieja Hinburaga prawą stroną boiska, zakończona na szczęście niecelnym dośrodkowaniem w pole bramkowe. Kilka minut później na groźna strzał z linii pola karnego zdecydował się Maciej Rogalski, ale piłka poszybowała minimalnie nad poprzeczką ząbkowskiej bramki. Gospodarze dopięli jednak swego w 39 minucie spotkania. Na mocne dośrodkowanie w pole bramkowe z lewej strony boiska zdecydował się Marcin Tomczak, a piłkę do siatki z najbliższej odległości skierował Artur Gawęda.

Po zmianie stron sytuacja nie uległa większej zmianie. Nadal gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, z rzadka tylko znajdując się pod którymkolwiek polem karnym. Niestety częściej pod naszym. Dwukrotnie szansę na podwyższenie wyniku miał Gawęda po podaniach z bocznego sektora boiska od Tomczaka, ale za pierwszym razem uderzył tuż nad poprzeczka, za drugim zaś minimalnie spóźnił się do ostro wstrzelonej w pole karne piłki. W 70 minucie miało miejsce zdarzenie, który mogło diametralnie zmienić obraz tego meczu, ale niestety, jak się później okazało, nie było aż tak znaczące. Za faul na szarżującym środkiem boiska Andriju Rohozinie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został środkowy obrońca gospodarzy Maciej Komorowski. Niestety cztery minuty później nie ząbkowianie, tylko gospodarze strzelili bramkę. Nie wiedzieć czemu obrońcom Ząbkovii zupełnie „zniknął z radarów” bardzo aktywny w czasie całego meczu Gawęda, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Mateuszem Matrackim i perfekcyjnie tą sytuację wykorzystał. W niczym nie zmieniło sytuacji naszej drużyny trafienie z rzutu karnego Cichowskiego, które miało miejsce w 87 minucie meczu. W czasie pozostałych do końca spotkania trzech regulaminowych minut oraz pięciu doliczonych nie udało się naszym zawodnikom stworzyć większego zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Grzegorza Jabłonowskiego. W swoich zapiskach odnotowałem tylko strzały: ze spalonego Damiana Świerblewskiego oraz zupełnie niecelny Rohozina.

Na koniec obiecany, drugi cytat ze słów Andrzeja Łapickiego. W roku 2010 były rektor Akademii Teatralnej w Warszawie zupełnie zmienił zadanie w kwestii zdawałoby się zupełnie „niewinnej” przyśpiewki i w felietonie zatytułowanym „Najgłupsza piosenka świata” opublikowanym w „Rzeczpospolitej” grzmiał: „..Niewiele zwojowaliśmy podczas meczu ostatniej szansy: „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!”. Otóż nie, stało się – przegrywamy, ponosimy klęskę, ale zadziorny tłum zagłusza wszystko swoim optymizmem… Nie godzę się na to. Trzeba wygrywać, nie cieszyć się z drugiego, trzeciego czy piątego miejsca. Wart jest tylko zwycięzca. Nie ma honorowych porażek, nie ma „o włos przegranych”, czy „zwycięskich remisów” – rację mają tylko zwycięzcy. Mamy dosyć porażek – chcemy wygrywać. Kto zawiódł – zasłużył na gwizdy…” Nawet nie próbuję w jakikolwiek sposób odnosić się do żadnego z fragmentów zacytowanych w tej relacji tekstów, a rozstrzygnięcie dylematu, czy cokolwiek stało się w Mławie, czy też nie pozostawiam osobom bliżej związanym z naszą drużyną.

Krzysztof Krajewski

Mławianka Mława – Ząbkovia Ząbki 2:1 (1:0)

Mława, 11 sierpnia 2018 r. 

Widzów: 
ok. 100
Bramki: 
Gawęda 39', 74’ – Cichoski 87’ (k)
Skład Mławianka Mława:
Jabłonowski – Jaworski, Komorowski, Wodzyński, Drzewiecki (67 Wróblewski) – Sieja (76’ Mikłowski), Rogalski – Tomczak, Hinburg (75’ Adamski), Gosik (67’ Pocieżnicki) – Gawęda (81’ Głowacki)
Skład Ząbkovia Ząbki:
Matracki – Świerblewski, Bella, Augustyniak, Wybraniec (65’ Rohozin) – Szkopiński (73’ Lewandowski), Barzyc (81’ Kokoszka) – Balcer, Nawrocki (53’ Stepnowski), Cichowski – Szeliga (64; Kozik)
Żółte kartki:
Sieja, Drzewiecki, Komorowski, Rogalski (Mławianka) – Świerblewski (Ząbkovia)
Czerwona kartka:
Komorowski 70’ – za dwie żółte kartki
Sędzia:
Mateusz Jenda (WS Warszawa)